Kolej wąskotorowa
„Jak składowisko złomu połączone ze składowiskiem śmieci”. P. Ruszkiewicz o tym, co zastał na terenie kolei wąskotorowej

Jak sam pisze w skardze do starosty gnieźnieńskiego – widok, który zobaczyli na terenie GKW w dniu 8 czerwca wraz niemieckim dziennikarzem – był przerażający: Zniszczone wagony, bałagan i brud. Poza tym, żadnych informacji o historii zabytku i jego trasie oraz przejazdach turystycznych. Sprawą zainteresował się także dziennikarz TVP prowadzący program „Pociąg do Wielkopolski”.
O tym, że Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa jest od lat w niemal całkowitym zastoju, nie jest dla gnieźnian tajemnicą. Wystarczy spojrzeć z wiaduktu obok ulicy Polnej w kierunku peronów i budynku stacyjnego. Liczące sobie niemal 1,5 wieku dziedzictwo rozwoju regionu i samego Gniezna, podobnie jak sąsiednia parowozownia, czeka na lepsze czasy, ale ten czas nie nadchodzi i mimo wielu pozornych ruchów tak naprawdę, nic się tu nie zmienia. Albo, niestety, się zmienia… Nieogrodzony teren GKW w tym roku stał się miejscem dużej dewastacji przez młodzież, choć do mniejszych incydentów dochodzi tu niemal regularnie. Symbolem utraty znaczenia lokalnej kolei wąskotorowej jest choćby historia drugiego „peixa” – czyli jedynego już w zasobie GKW parowozu.

Kiedyś były jeszcze one w Gnieźnie dwa, stanowiąc chlubę naszej „wąskotorówki”, ale w 2014 roku zapadła decyzja przez powiat gnieźnieński, by jeden egzemplarz sprzedać. Środki pozyskane w ten sposób miały posłużyć do remontu drugiego, by ten, dalej mógł jeździć „pod parą”. I choć do sprzedaży doszło i parowóz z serii Px trafił do Wrześni jako pomnik tamtejszej kolei wąskotorowej, to pozostały w Gnieźnie Px48-1919 mimo odcinkowego i czasowego wznowienia przewozów pasażerskich na GKW, stał i niszczał tylko przyglądając się próbom reaktywacji. Kompleksowego remontu nigdy się nie doczekał. Od kilku tygodni także i tego parowozu nie ma. Przechodzi on prace kosmetyczne, by zaprezentować się w nowej formie. Ale już nie w swoim środowisku wagonów, peronów i budynku stacyjnego, ale przed centrum handlowym, gdzie powiat na prośbę lokalnego przedsiębiorcy postanowił wypożyczyć liczący 70 lat pojazd. Ma on zapraszać klientów do sklepów do dnia 3 listopada 2029 roku. Niestety – po oddaniu „peixa” z powrotem na teren GKW, ten dalej nie będzie mógł wozić pasażerów. Pojazd wymaga naprawy głównej i rewizji kotła, a umowa użyczenia mówi tylko o odnowieniu powłok malarskich, uzupełnieniu braków w elementach zewnętrznych oraz zabezpieczeniu przed aktami wandalizmu czy kradzieżą elementów ruchomych.
Na stan taboru i obiektów Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej uwagę zwrócił niedawno Paweł Ruszkiewicz. To członek Towarzystwa Miłośników Gniezna, które w imieniu powiatu gnieźnieńskiego zarządza koleją. Jak informuje w skardze do starosty gnieźnieńskiego, w dniu 8 czerwca wizytował teren GKW wraz z niemieckim dziennikarzem, który przygotowuje monografię polskich kolei tego typu. „Po przybyciu na teren stacji przy ul. Wrzesińskiej zastaliśmy przerażający widok zniszczonych wagonów i innego taboru, wielki bałagan i brud, walające się śmieci, puszki i butelki. Generalnie teren GKW wyglądał jak składowisko złomu połączone z wysypiskiem śmieci” – czytamy w skardze, która trafiła też do mediów i szeregu instytucji. Jak dodaje autor – teren był niestrzeżony, nieogrodzony, nie było tu też żadnych informacji turystycznych i historycznych, ani nawet danych kontaktowych do operatora i właściciela. Jak podkreśla P. Ruszkiewicz, sam ponad 20 lat temu brał czynny udział w ratowaniu i promowaniu tutejszej kolei wąskotorowej, ale jej stan obecny był dla niego zaskoczeniem. Stąd wystosował on do włodarza powiatu szereg zapytań i zarzutów względem zarządzania obiektami i taborem oraz potencjalnych zaniedbań w tym względzie. Sprawą stanu GKW zainteresował się także red. Bartłomiej Pomianowski z TVP Poznań. Znany miłośnikom kolei dziennikarz prowadzący program „Pociąg do Wielkopolski” odwiedził stację w Gnieźnie. Jak przyznał w wideo na profilu programu w serwisie FB – koleje wąskotorowe mają duży potencjał turystyczny, „ale są to też miejsca, które mogą być problemem. Mam wrażenie, że ten problem od lat jest w Gnieźnie” – zauważył redaktor i dodał, że z siedmiu kolejek tego typu w Wielkopolsce, ta radzi sobie najgorzej. „Trudno oprzeć się wrażeniu, że w miejscu tym od lat, po prostu brakuje gospodarza” – puentował swoją wypowiedź. Wpis B. Pomianowskiego wywołał wiele komentarzy. Materiał TVP o stanie kolei wyemitowany został także w informacyjnym „Teleskopie”. Wypowiadający się w nim przedstawiciele starostwa i Towarzystwa Miłośników Gniezna przyznali, że nadzór właścicielski ma się poprawić, a ostatni parowóz po rekonstrukcji pojawi się w przestrzeni publicznej. Ale jak gorzko podsumowuje dziennikarz – będzie to jednak forma „zimnego pomnika”.
Tegoroczny sezon GKW rusza na początku lipca i potrwa do końca sierpnia. Trasa będzie prowadzić w relacji Gniezno Wąskotorowe – Jelonek (ok. 3 km) w weekendy.
W tym temacie pisaliśmy również:




