Pomagamy
Zrobił to! Gnieźnianin pokonał najdłuższy szlak górski w Polsce. Szedł z misją dla małej Julki

20 dni marszu, 500 km czerwonego szlaku, niezliczone metry podejść, ale i wspaniałe widoki! Damian Andrzejczak z Gniezna chciał przejść Główny Szlak Beskidzki, by spełnić swoje marzenie, ale nie chciał dokonać tego wyczynu tylko dla siebie. Za cel obrał wsparcie „Milczącemu Aniołowi” – 4-letniej Julce.
W piątek, 5 czerwca, Damian Andrzejczak z radością dokonał tradycyjnego, drugiego na trasie GSB dotknięcia czerwonej kropki na szlakowskazie. To stały element wszystkich „GSB-owiczów”. Kropki bowiem oznaczają start i koniec liczącej pół tysiąca kilometrów pieszej trasy przez Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Gorce, Beskid Sądecki, Beskid Niski oraz Bieszczady. Piechur wyruszył 20 dni wcześniej z Ustronia, by skończyć swój samotny trud drogi w Wołosatem. Cel Damiana – oprócz znaku geograficznego i mistyki osobistych przeżyć związanych z drogą lasami i połoninami, był nadrzędny – poniesienie informacji, że mała Julka walczy z rzadką chorobą genetyczną – zespołem Retta (zwanym chorobą „Milczącego Anioła”), która zamyka ją w jej własnym ciele, ograniczając kontakt z otoczeniem. Do tego dochodzą kłopoty z oddychaniem, ataki padaczki czy choroby serca. Spowolnienie choroby przynieść może rzadki lek z USA. Jeden dzień terapii kosztuje aż 4 tys. złotych, a dni tych potrzeba dużo…
Damian Andrzejczak na całej trasie, której przebieg relacjonował, prosił i apelował o wsparcie zbiórki na leczenie Julki. Wszelkimi wpłatami zainteresowanych osób, dołożył ważny wkład do sprawy ratowania 4-latki. Choć jego droga w górach dobiegła końca, nie kończy się możliwość wsparcia leczenia dziecka. Zbiórkę można wesprzeć w serwisie SiePomaga.pl pod adresem – https://www.siepomaga.pl/zbieram-dla-julki-slawinskiej




