Schronisko
Ciepło dla bezdomnych zwierząt. Gniezno rozbudowało schronisko

– Naszym celem jest, by to schronisko było puste – mówi w marzeniach zastępczyni prezydenta Gniezna, ale na razie, dopóki zwierzęta stają się obiektem ludzkiego braku empatii, przynajmniej w Gnieźnie swój najtrudniejszy czas oczekiwania za bliskością z człowiekiem spędzą w bardziej przyjaznych warunkach.
Zakończył się I etap rozbudowy gnieźnieńskiego Schroniska dla Zwierząt znajdującego się przy ul. Kawiary. 16 maja obiekty zostały pokazane mieszkańcom, a cały dzień świętowano inwestycję. Radości nie ma się co dziwić. Kto pamięta dotychczasowy wygląd obiektów i warunki w nich panujące, patrząc na to, co udało się zbudować – z pewnością przetrze oczy z zaskoczenia. Jak wspomina Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta miasta – impulsem do podjęcia działań, by polepszyć los zwierząt w schronisku przebywających, była wizyta w magistracie wolontariuszy z tego miejsca. – To bardzo mocno zapadło mi na sercu i długo, długo musieliśmy się starać, by znaleźć się w miejscu, w którym ostatecznie jesteśmy – mówi dziś. Jak wymienia wiceprezydent: Schronisko posiada odrębne miejsca kwarantanny dla zwierząt przyjmowanych; gabinet weterynaryjny; zaplecze socjalne dla pracowników i wolontariuszy; ogrzewane boksy dla zwierząt z częściami zewnętrzną i wewnętrzną. – Chce podziękować tym młodym ludziom, którzy wykazali się wówczas taką determinacją, kiedy przyszli do urzędu w tej sprawie. Ten remont to także dla wolontariuszy, którzy poświęcają swój czas i energię, żeby zwierzęta w tym miejscu czuły się jak najlepiej.
Sama inwestycja kosztowała 6 milionów złotych z czego 2 miliony pochodziło z „Polskiego Ładu”. – Inwestycja trwała troszkę dłużej niż planowaliśmy, ponieważ zima w tym roku nas nie rozpieszczała i front robót musiał być wstrzymywany – mówi Michał Powałowski, prezydent Gniezna. – Życzymy sobie tego, by zwierzęta tu przebywały jak najkrócej, by trafiały do nowych rodzin. Bardzo serdecznie do tego zachęcam. Cieszę się, że udało nam się doprowadzić do pozytywnego zakończenia – nie kryje włodarz miasta. W dniu nowego otwarcia schroniska uwaga przybyłych na miejsce gnieźnian skupiona była przede wszystkim na same zwierzęta, ale nie zapomniano o dbających o nich pracownikach. Jak zauważa jedna z nich – Ewelina Kwiatkowska, zmiany są tu rewolucyjne. – Z krat i bud psiaki przeniosły się do własnych pokoików – podkreśla nie kryjąc ekscytacji. – My też mamy w końcu miejsce w którym możemy się przebrać czy spokojnie zjeść. Nasze pomieszczenia socjalne dzieliliśmy do tej pory ze zwierzętami – zauważa wspominając nie tak dawne przecież warunki. Obecnie w schronisku przebywają 73 psy i 32 koty, ale liczba ta jest płynna. Dba o nie 8 osób oraz grupa wolontariuszy. A pracy jest tutaj mnóstwo, bowiem obszar, który schronisko „obsługuje” – czyli skąd bezdomne zwierzęta tutaj trafiają, to 12 gmin.
Jak zachęcają pracownicy schroniska – każde wolontaryjne ręce się tutaj przydadzą. Praca ze zwierzętami uczy empatii i daje wiele satysfakcji. – Dla każdego coś się znajdzie. Nawet poświęcenie pół godziny swojego wolnego czasu nam się bardzo przyda, choćby by posiedzieć na podłodze z jednym psem i uczyć go obecności człowieka. To jest bardzo istotne – zauważa Ewelina Kwiatkowska.
(współpraca Anna Kozanecka)




