Września
Ruszył proces burmistrza Wrześni w sprawie łapówek, tymczasem mieszkańcy chcą w referendum jego odwołania

17 marca w Sądzie Rejonowym Poznań – Stare Miasto rozpoczął się proces w którym na ławie oskarżonych zasiedli Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni, dwóch przedsiębiorców i były komornik.
Po 16 miesiącach od zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz usłyszenia zarzutów korupcyjnych, Tomasz Kałużny, burmistrz Wrześni zasiadł na ławie oskarżonych. Sprawujący od 2002 roku funkcję włodarza miasta i gminy burmistrz zatrzymany został w listopadzie 2023 roku. Dla społeczności Wrześni i okolic był to szok. Śledztwo w którym pojawia się nazwisko burmistrza prowadziło CBA pod nadzorem Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu. Jak informowało CBA – postępowanie dotyczyło „powoływania się przez ustalone osoby w okresie od grudnia 2017 roku do września 2019 roku na terenie całego kraju na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych, a także utwierdzania innych osób w przekonaniu o istnieniu takich wpływów oraz podjęcia się pośrednictwa w załatwianiu spraw w instytucjach publicznych, w zamian za udzielanie korzyści majątkowych, tj. o przestępstwo z art. 230 §1 kk” – podano w komunikacie. W ocenie agencji, Kałużny miał przez inne osoby złożyć korupcyjną propozycję przedsiębiorcy, w zamian, by ten mógł kontynuować swoją inwestycję budowy biogazowni. Przedsiębiorca miał się jednak nie zgodzić na wręczenie 200 000 złotych rzekomej łapówki i stąd inwestycja miała nie dojść do skutku. Drugi zarzut dotyczy próby wręczenia łapówki w wysokości 50 tys. złotych funkcjonariuszowi wielopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w związku z prowadzoną przez niego kontrolą. Zawieszony burmistrz od początku konsekwentnie nie zgadza się z zarzutami. Jak twierdzi – sprawa biogazowni we Wrześni nie dotyczy ani go, ani jego współpracowników. W ocenie Kałużnego sprawa dotyczy podejrzanych przedsiębiorców, którzy być może chcą się teraz „wybielić” przed CBA oskarżając burmistrza, bo grożą im wysokie wyroki karne.
W trakcie pierwszego dnia rozprawy sądowej Tomasz Kałużny ponownie nie przyznał się do winy i poinformował, że wyjaśnienia złoży na dalszym etapie procesu. Jak informuje TVP3 Poznań, prowadząca rozprawę sędzia Agnieszka Cabrera-Kasprzak wydała burmistrzowi zakaz kontaktu z władzami Wrześni i urzędnikami magistratu. Jednym ze środków zapobiegawczych po zatrzymaniu Kałużnego było zawieszenie go w czynnościach służbowych, ale w ocenie sądu, dalej miał wiedzę, co się w ratuszu dzieje: „Oskarżonemu Kałużnemu były przekazywane maile o charakterze służbowym na pocztę służbową. Oskarżony miał być też widywany wielokrotnie w Urzędzie Miasta i Gminy Września. Wobec powyższego dzisiaj sąd wydał zakaz wszelkiego kontaktu, w szczególności z pełniącym obowiązki burmistrza Arturem Mokrackim i zastępcą burmistrza Karolem Nowakiem oraz innymi pracownikami wrzesińskiego ratusza. Jak pokreślił sąd, złamanie tego zakazu może skutkować aresztem dla Kałużnego” – relacjonuje Tomasz Małecki z TVP3 Poznań. Bez względu jak zakończy się proces, we Wrześni zawiązała się grupa inicjatywna do przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania burmistrza przed upływem jego kadencji. W tej sprawie zbierane są już podpisy. „Szanowny Mieszkańcu. Twój głos zawsze jest ważny (ostatnie wybory pokazały, iż wielu z nas jest niezadowolonych z sytuacji jaką mamy we Wrześni – jesteśmy na ustach całego kraju), dlatego podpisz listę referendalną” – apeluje na facebooku grupa inicjatywna. Jak wyjaśnił „Wiadomościom Wrzesińskim” radny Bogumił Kwiatkowski, jeden z inicjatorów akcji referendalnej, do przeprowadzenia referendum potrzebne będzie ok. 3200 podpisów uprawnionych, natomiast by referendum było wiążące, zagłosować musi ok. 9000 osób, z czego do odwołania potrzeba więcej niż połowę ważnych głosów.