Parowozownia
Jeszcze w sprawie parowozowni. Organizacje pozarządowe u radnych z apelem

Na dwa dni przed podjęciem przez miejskich radnych apelu do Rządu i Prezesa Rady Ministrów o zajęcie się tematem gnieźnieńskiej parowozowni i uratowanie jej przez zablokowanie próby sprzedaży przez PKP S.A., z miejskimi radnymi rozmawiali inicjatorzy projektu „Od Pary do Wodoru” z gnieźnieńskich organizacji pozarządowych. Jak podkreślili – sytuacja z naszym zabytkiem jest obecnie „podbramkowa” i potrzeba w tej chwili wspólnego stanowczego głosu… zanim będzie za późno…
O samej inicjatywie „Od Pary do Wodoru” pisaliśmy na naszych łamach kilkukrotnie. I zdaje się – jest to zasadne, że temat ten pojawia się w przestrzeni medialnej tak często w ostatnim czasie. Właściciel zabytkowej gnieźnieńskiej parowozowni przygotowuje się do sprzedaży obiektu. Obiektu, który być może ma strategiczne znaczenie dla przyszłości miasta i jego dalszego rozwoju. W ocenie przedstawicieli czterech organizacji – Wielkopolskiej Izby Gospodarczej, Stowarzyszenie HALO!, Parowozowni Gniezno oraz Polskiej Grupy Wodorowej, które zwarły szeregi w celu ratowania obiektów – czasu nie mamy dużo i jako lokalny samorząd i społeczeństwo Gniezna, musimy stanąć ponad podziałami.
Czytaj więcej na ten temat:
Stąd pojawił się pomysł, by cała Rada Miasta Gniezna, jako najwyższe przedstawicielstwo mieszkańców, podjęło wspólny apel do kół decydenckich w Polsce o podjęcie przez nie tematu i ratowanie zabytku. Parowozownia nie tylko może zostać sprzedana prywatnemu inwestorowi czy funduszowi, ale grozi jej dalsza degradacja w tym zawalenie części zabytkowych przestrzeni. Sprawa dlatego jest w ocenie inicjatorów tak pilna. Jak mówi Karol Sikorski – prezes Wielkopolskiej Izby Gospodarczej z Gniezna, sprawa parowozowni interesuje nie tylko gnieźnian. Sympatią do pomysłu stworzenia tu wspólnej przestrzeni naukowej, kulturalnej, muzealnej i gospodarczej, które są jedyną szansą na utrzymanie tego terenu i jego dalszy rozwój, pała rektor Politechniki Poznańskiej, która to uczelnia byłaby w stanie zaangażować się w tę część naukową i właśnie w Gnieźnie badać i rozwijać technologie wodorowe. – Parowozownia Gniezno to dla mnie miejsce gdzie mogą się lokować gnieźnieńskie usługi, hotele, restauracje. Jeśli kiedyś nasze marzenie się spełni i nasza parowozownia zostanie zachowana, to bezwzględnie będę kibicował, by powstał w niej także inkubator przedsiębiorczości, by młodzi przedsiębiorcy mogli tam znaleźć wsparcie merytoryczne, prawne, księgowe i podatkowe – podkreśla K. Sikorski.

Prezes WIG przekonuje, że realizacja projektu oznacza zupełną odmianę miasta i nada mu kierunek rozwojowy. – Dlatego potrzebna jest tutaj zgoda wszystkich ponad podziałami. Jako gnieźnianin wiem, że jesteśmy blisko ziszczenia naszego życzenia, by turyści zostawali w Gnieźnie dłużej niż kilka godzin na zwiedzaniu katedry. Muzeum kolejnictwa jako jeden z filarów projektu, daje nam tego gwarancję – zwierzył się radnym i dodał, że projekt „Od Pary do Wodoru” nie jest żadną fantazją oderwaną od rzeczywistości. W kręgach ministerialnych los parowozowni jest znany, ale potrzeba dalszego lobbingu i wręczenia uchwały Rady Miasta z apelem premierowi Donaldowi Tuskowi. Karol Sikorski liczy tu na wsparcie i mocne działanie elit Wielkopolski.
Mikołaj Kołodziejczak, który w projekcie reprezentuje Wielkopolską Grupę Wodorową uważa, że jako osoba niezaangażowana w lokalną politykę, za absurdalne przyjęła próby „podrzucenia” parowozowni przez PKP do lokalnego samorząd zdając sobie sprawę, że żaden samorząd nie jest finansowo w stanie dźwignąć takiego kosztownego ciężaru. Tylko sama rewitalizacja terenu może pochłonąć kwoty rzędu całego rocznego budżetu Gniezna. Jak dodaje – parowozownia jest jedynym kandydatem do utworzenia narodowego muzeum kolejnictwa i podsuwanie wszelkich innych lokalizacji jest po prostu absurdem. M. Kołodziejczak zauważa też i nie ma złudzeń, że spółka PKP sprzeda szybko część terenów pod przemysł i deweloperkę, a z zabytku parowozowni zostaną zgliszcza. – To jest rabunkowe podejście, nie wiem czy taki jest cel, ale takie są fakty – nie kryje oburzenia. Prezes WGW jest przekonany, że jeśli projekt ratowania parowozowni weźmie pod swoje skrzydła szeroko rozumiane Państwo, to dołączy się do niego biznes, naukowa i kultura.

– Dziś walczymy o decyzję polityczną i ona musi być podjęta przez prezesa rady ministrów. W moim przekonaniu – po raz pierwszy w historii tego miasta mamy sytuację polityczną taką, że śmiało mogę powiedzieć: to nie są mrzonki, to jest bardzo realne. Ta uchwała miejskich radnych będzie kolejnym elementem układanki, którą rozpoczęliśmy jako organizacje pozarządowe. Jako każde z nich my już ten lobbing za parowozownią robimy – zapewnił Karol Sikorski.
Łukasz Muciok, zastępca prezydenta Gniezna przedstawił działania lobbingowe ze strony Urzędu Miejskiego. – Oficjalna uchwała Rady Miasta pokaże, że idziemy ramię w ramię ponad podziałami politycznymi – skierował się do radnych. Jak zauważył, przedstawicielstwa związane z energetyką wodorową są zainteresowane Gnieznem i można na nich liczyć, jednak dziś trzeba ratować już samą parowozownię. Sytuacja obiektu – w ocenie Ł. Mucioka – jest znana posłom i kręgom rządowym, także ze strony władz miasta. Miejscy radni z komisji zgodzili się w całej rozciągłości z przedstawicielami organizacji, które zbudowały raport „Od Pary do Wodoru” i zapewnili, że wspólna uchwała samorządu będzie mocnym i koniecznym sygnałem do dalszego jego wsparcia.




