Przejdź do treści głównej

Futsal

Nadzieje zgasły w końcówce

 | 
Fot. Arkadiusz Kossakowski

W niedzielę, 22 marca, w meczu 19. kolejki grupy północnej I ligi futsalu zespół Klubu Sportowego Gniezno podejmował AZS UW Darkomp Wilanów. Spotkanie rozegrane w Hali Widowiskowo-Sportowej im. Mieczysława Łopatki było emocjonujące i wyrównane. Gnieźnianie długo prowadzili, ale ostatecznie przegrali ten mecz 3:4.

AZS UW to ubiegłoroczny spadkowicz z Ekstraklasy. Warszawianie zamierzali walczyć o jak najszybszy powrót do grona najlepszych drużyn w kraju i pierwszy mecz w Warszawie wygrali 6:3. W rewanżu Gnieźnianie zapowiadali walkę o zwycięstwo tym bardziej, że wciąż nie mogli być jeszcze pewni ligowego bytu. Gospodarze już w 4. minucie objęli prowadzenie. Akcję w środku boiska zainicjował Dawid Radomski, a po wymianie podań piłkę do bramki rywali, tuż przy prawym słupku, skierował Paweł Kadłubowicz. Goście natychmiast ruszyli do odrabiania strat i w 5. minucie strzałem z około dziesięciu metrów Dawida Kasprzyka zaskoczył Miłosz Nowakowski. Trzy minuty później szybką akcję lewym skrzydłem przeprowadził Lubomyr Kołomyjczuk, który uderzając w pełnym biegu pokonał Lucjana Barana. Gnieźnianie mieli jeszcze okazje do podwyższenia prowadzenia. Nie wykorzystali ich między innymi Dawid Radomski, Kamil Kijak oraz Marcin Marcinkowski i do przerwy było 2:1.

Po zmianie stron goście szybko wyrównali, a Dawida Kasprzyka strzałem z siódmego metra pokonał niepilnowany Dmytro Romanienko. W 23. minucie prawym skrzydłem z własnej strefy obronnej ruszył Dawid Radomski, który tuż po przekroczeniu linii środkowej boiska zdecydował się na strzał posyłając piłkę pod poprzeczkę bramki Dawida Wasążnika. Gra cały czas prowadzona była w bardzo szybkim tempie. Akcje przenosiły się to pod jedną, to pod drugą bramkę. W 33. minucie, po szybkim kontrataku bliski wyrównania był Miłosz Nowakowski trafiając z lewego skrzydła w dalszy słupek. Minutę później w poprzeczkę z około dwunastu metrów trafił Lubomyr Kołomyjczuk. Na sześć minut przed zakończeniem spotkania trener gości Maciej Karczyński postanowił zastąpić bramkarza piątym zawodnikiem. Ten manewr taktyczny już dwie minuty później zakończył się powodzeniem. Po hokejowym zamku i zagraniu z lewego skrzydła piłka odbiła się od Wojciecha Węgrzyna i wpadła do bramki gospodarzy. Remis 3:3 najwyraźniej nie zadowalał trenera gości, bo nadal grał „piątką” z przodu i w 39. minucie Krzysztof Flis strzałem z bliskiej odległości po podaniu z lewego skrzydła wepchnął piłkę do bramki Dawida Kasprzyka. Wiele wskazuje na to, że zrobił to ręką, ale sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia i gola uznali.

Gnieźnianie natychmiast zastąpili bramkarza piątym zawodnikiem spychając rywali do defensywy. Okazje do zdobycia wyrównującego gola mieli: Paweł Kadłubowicz, Oliwier Heliasz i Lubomyr Kołomyjczuk, ale znakomicie w bramce gości spisywał się Dawid Wasążnik, który po jednym z przechwytów o mało nie trafił do pustej bramki gospodarzy. Ostatecznie mecz zakończył się minimalną porażką Gnieźnian 3:4. Szkoda, bo szansa na zapewnienie ligowego bytu, już po tej kolejce, była naprawdę blisko.  

Zespół Klubu Sportowego Gniezno zajmuje dziewiątą pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 18 punktów. Dwa najbliższe mecze Gnieźnianie rozegrają na wyjazdach: w Białymstoku i Chojnicach. Sezon zakończą spotkaniem przed własną publicznością z Futbalo Białystok w sobotę, 18 kwietnia. 

Radosław Kossakowski

Tagi