Przejdź do treści głównej

Kontrowersje

„Uwaga! Koty przebiegają przez ulicę!”. Tablice za zgodą Miasta

Znak przy ul. Mickiewicza w Gnieźnie

Wiele pytań i kontrowersji wzbudziły ustawione w wielu miejscach w Gnieźnie znaki przypominające te drogowe. Jednak ich treść z przepisami ustawowymi nie ma nic wspólnego. Głos w tej sprawie zabrała wiceprezydent miasta.

Kiedy znaki pojawiły się na gnieźnieńskich ulicach i poinformowaliśmy o tym w naszych mediach społecznościowych, fakt ten miał wielu zwolenników jak i przeciwników. Pierwsi zwracali uwagę, że to sympatyczny pomysł na zwrócenie uwagi na istotny problem nieuwagi kierowców i przekraczania przez nich dozwolonej prędkości, drudzy natomiast wytykali, że to nie są znaki drogowe, odwracają uwagę kierowców i są zamontowane tak, że nieuważny przechodzień może na taką tablicę wpaść. Do tematu oznakowania wrócono na ostatnim posiedzeniu komisji gospodarczej Rady Miasta. – To nie są znaki drogowe – odpowiedziała natychmiast Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta na zapytanie radnego Tomasza Dzionka. Przypomniała, że wcześniej w przestrzeni miasta pojawiły się znaki o podobnej treści, które przypominały te znane z przepisów, co mogło wprowadzać w błąd. – Zdjęliśmy wówczas te znaki, bo takie nie mogą funkcjonować – dodała wiceprezydent. Jak wyjaśnia – to był pomysł przedsiębiorcy, któremu zależało na „uwrażliwieniu mieszkańców na problem jeśli chodzi o zwierzęta”. – Ustaliliśmy, że nie wydamy mu zgody, żeby to było znaki drogowe, stąd ustaliliśmy z nim takie tablice informacyjne, które nie są znakiem drogowym. Chodzi o to, by nie myliły się one kierowcom – odpowiedziała radnemu J. Śmigielska.

Znaki zostały ustawione w miejscach ustalonych z tzw. karmicielami kotów – osób, które od urzędu dostają karmę dla dziko żyjących zwierząt. Są to np. okolice ogródków działkowych czy kamienic. – Tablice ufundował prywatny przedsiębiorca – podkreśliła wiceprezydent.

Tagi