Infrastruktura
Mur oporowy kościoła, a miejska nieruchomość. Od 2 lat fragment ulicy jest zamknięty. Do kiedy?

Kontrapas rowerowy i część chodnika na ul. św. Michała zamknięte są od prawie 2 lat. Z powodu złego stanu technicznego sąsiedniej nieruchomości, miejska infrastruktura nie może służyć mieszkańcom. Dopytywany w tej sprawie Urząd Miejski, nie udziela radnemu odpowiedzi na pytania.
Stan muru oporowego od strony ulicy św. Michała w Gnieźnie, który jest częścią nieruchomości sąsiedniego kościoła, zagraża przechodniom. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowalnego przeprowadził kontrolę stanu technicznego muru, którego właścicielem jest Parafia p.w. św. Michała Archanioła w Gnieźnie, już wiosną 2024 roku. W jej wyniku stwierdzono, że część muru od strony zachodniej jest w złym stanie technicznym i zagraża mieszkańcom. W związku z tym, Urząd Miejski zamknął fragment chodnika i kontrapasa rowerowego na długości nieruchomości. W kwietniu miną 2 lata od kiedy część ulicy jest wyłączona z eksploatacji, a prace budowlane przy murze – nie są prowadzone. W tej sprawie interweniował radny Tomasz Dzionek. Dopytywał on urząd w interpelacji – kiedy parafia naprawi mur i czy Miasto Gniezno obciąża parafię opłatami za zajęcie pasa drogowego w związku z jego wyłączeniem z winy parafii. Odpowiedź z Urzędu Miejskiego jest mniej niż lakoniczna. Prezydent miasta właściwie poinformował radnego, o tym, co radny sam stwierdził w interpelacji: „Pełniąc funkcję zarządcy dróg gminnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa komunikacji pieszej i kołowej, Urząd Miasta dokonał wygrodzenia fragmentu pasa drogowego”. Ani słowa informacji czy parafia w jakikolwiek sposób płaci za zagrożenie, które jej nieruchomość stwarza dla przechodniów i rowerzystów, co wymusiło wyłączenie tej przestrzeni z użytkowania. Do sprawy radny wrócił na ostatniej sesji Rady Miasta Gniezna. – Dostałem odpowiedź na interpelację w której nie ma odpowiedzi na moje pytania – nie krył wzburzenia radny. Ponownie zgłosił on problem i zwrócił się z apelem do władz miasta: – Żeby udzielać odpowiedzi na pytania, które są zadawane w interpelacjach. Nie po to są one wysyłane z konkretnymi pytaniami, żeby dostawać odpowiedzi bez odpowiedzi. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – grzmiał radny. Zgodził się z nim radny Sebastian Błochowiak, który także podniósł kwestię odpowiedzi na interpelacje radnych, które często są wymijające na zadawane pytania.




