Przejdź do treści głównej

Powiat Mogileński

Mogilno bez położnictwa. Szpital gaśnie w ciszy

 | 

Oddział położniczo‑ginekologiczny w Szpitalu Powiatowym, który był dumą Mogilna, a przedtem Strzelna i przyciągał rodzące z całego kraju, został zawieszony. W tle narastają długi, komornik zajmuje konto, a chaos organizacyjny pogłębia się z każdym tygodniem. Szpital nie znajduje się już w kryzysie. On po prostu się wyłącza.

Oddział, który był dumą Mogilna, znika z mapy lokalnej opieki

Oddział położniczo‑ginekologiczny w szpitalu w Mogilnie, miejsce, które budowało renomę lokalnej ochrony zdrowia i przyciągało kobiety z całej Polski, został oficjalnie zawieszony. To właśnie tutaj rodzące chwaliły opiekę, atmosferę i profesjonalizm personelu, a mieszkańcy powiatu traktowali oddział jak powód do dumy. Dziś pozostał po nim jedynie komunikat o czasowym zawieszeniu działalności, który brzmi bardziej jak pożegnanie niż jak zapowiedź powrotu. Z dniem 1 lipca 2026 roku oddział został zamknięty do 1 stycznia 2027 roku. W oficjalnym przekazie mowa o restrukturyzacji, lecz mieszkańcy nie mają wątpliwości, że to efekt wieloletniego braku nadzoru i kompetencji. Dyrekcja SP ZOZ opublikowała komunikat, w którym informuje, że zawieszenie działalności ma związek z procesem dostosowywania funkcjonowania szpitala do potrzeb pacjentów i możliwości medycznych placówki. Pacjentkom zaleca się korzystanie z najbliższych szpitali w Inowrocławiu, Gnieźnie lub innych miejscowościach, a poradnia ginekologiczna i szkoła rodzenia mają działać bez zmian. Radny powiatowy Paweł Jankowski na liczne głosy niezadowolenia mieszkańców powołuje się na słowa wiceministry zdrowia Katarzyny Kęckiej i wylicza, że od 2020 roku zamknięto w Polsce 81 oddziałów położniczo – ginekologicznych, a tylko w roku 2025 zamknięto ich 27. Z tego, jak dodaje żaden ze szpitali nie złożył jeszcze wniosku o powołanie Izby porodowej. Zdaniem radnego Jankowskiego dyrektor SP ZOZ w Mogilnie Sebastian Jankiewicz obecnie w NFZ kontraktuje funkcjonowanie Izby porodowej w mogileńskim szpitalu – Na co dostał wstępną zgodę – informuje radny Jankowski.  Z tych informacji można jedynie wywnioskować, że po czasowym zawieszeniu oddziału położniczo – ginekologicznego w mogileńskim szpitalu po 1 stycznia 2027 roku, oddział ten nie będzie już funkcjonował w dotychczasowej formie, tylko w jego miejsce powstanie tylko Izba porodowa

Finanse w stanie krytycznym

W tle tej decyzji rozgrywa się równie niepokojąca historia finansowa. Dyrektor SP ZOZ Sebastian Jankiewicz zwrócił się do Rady Społecznej o opinię w sprawie odnowienia kredytu w rachunku bankowym. Nie chodzi o rozwój, modernizację czy inwestycje, lecz o pieniądze na codzienne funkcjonowanie szpitala. Placówka wystąpiła o odnowienie kredytu w VeloBanku na okres od 26 czerwca 2026 do 25 czerwca 2027 w wysokości 5 milionów złotych przy obecnym limicie wynoszącym 5,5 miliona. To oznacza jedno: szpital nie jest w stanie działać bez stałego zadłużania się, a kredyt stał się narzędziem podtrzymującym go przy życiu. Mieszkańcy komentują gorzko, pytając, ile jeszcze kredytu trzeba będzie wziąć, aby go przejeść. Sytuację pogarsza zajęcie konta przez komornika, które odbiera resztki poczucia stabilności. Trudno mówić o restrukturyzacji, gdy kolejne elementy funkcjonowania placówki po prostu gasną.

Afera z neurochirurgami ujawnia rozpad organizacyjny

Dzisiejsza afera z neurochirurgami, gdzie na podstawie wyników kontroli NFZ nałożył na szpital obowiązek zwrotu ponad 2,6 mln zł, jest kolejnym dowodem na to, że szpital traci nie tylko oddziały, lecz także podstawowe zdolności organizacyjne. Położnictwo znika, a chirurgia jest zagrożona. Opieka szpitalna rozpada się na oczach mieszkańców. W takiej sytuacji określenie czasowe zawieszenie brzmi jak eufemizm. To wygląda jak wygaszanie działalności.

Rada Społeczna i starosta

W centrum tego wszystkiego stoi Rada Społeczna SP ZOZ. To organ, który powinien pilnować finansów, analizować sytuację ekonomiczną, reagować na zagrożenia i wspierać dyrekcję w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji. Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że nadzoru brakuje, a cała sytuacja jest skandalem. Rada, która miała być strażnikiem interesu publicznego, stała się w oczach ludzi biernym obserwatorem upadku.

Szpital, który nie umiera z braku pacjentów

Szpital w Mogilnie nie umiera z braku pacjentów ani z powodu złych opinii. Umiera przez decyzje podejmowane od lat bez wizji, bez odpowiedzialności i bez świadomości, że dla tysięcy mieszkańców to nie jest jednostka organizacyjna, lecz miejsce, które ma ratować życie. Dziś zamiast ratować, samo się zamyka.

Tagi