Ratunek dla parowozowni
„To idealny moment historyczny, polityczny i gospodarczy”. Wodór szansą dla Pary

O ile gnieźnianie wiedzą, że w ich mieście znajdują się obiekty nie tylko z długą historią, ale także ogromnym potencjałem – o tyle ciągle zdają się nie wiedzieć tego kręgi polityczne, biznesowe i naukowe poza naszym regionem. Prawdopodobnie kres parowozowni w Gnieźnie w stanie jaki widzimy obecnie właśnie nadchodzi i jeśli nie zostaną podjęte stanowcze działania, miasto dobiegnie kolejna klęska po likwidacji przemysłu – zniszczenie 150-letniego kompleksu zabytków techniki. By tak się nie stało – 4 organizacje społeczne nie tylko apelują o podjęcie działań na polu polityczno-gospodarczym, ale mają już gotowe koncepcje rozwoju kompleksu i całej inżynierii jego finansowania i usytuowania w otoczeniu rynkowym.
Apele, pisma, spotkania, rozmowy, wizytacje, warsztaty planistyczne – to wszystko już było. Efekt pozostaje ten sam – paraliż decyzyjny, brak wizji i w rezultacie degradacja obiektów gnieźnieńskiej parowozowni. Największy tego typu kompleks w Polsce, ciągle należący do Skarbu Państwa, umiera powoli obnażając krótkowzroczność kolejnych ekip rządzących w Warszawie. Nie potrzeba szaleńczej wyobraźni, by uzmysłowić sobie, że podobne postindustrialne przestrzenie na zachodzie Europy już dawno byłyby zagospodarowane. Zresztą, już są tego przykłady. Polska w wielu aspektach odrobiła już lekcje dbania o przeszłość i zagospodarowania jej dla przyszłości, ale tej, nie chce jednak odrobić. I pcha się tutaj gorzkie w swojej wymowie powiedzenie „o szkodzie” i „mądrości”. Jednak by nie mądrzeć dopiero po katastrofie, cztery organizacje społeczne zaapelowały do władz miasta i samorządu o podjęcie uchwałą apelu do najwyższych władz państwowych i wsparcie tym samym wymyślonej już idei pn. „Od Pary do Wodoru”, jako kompletnego studium do realizacji i uratowania zabytku, ale także dziejowego impulsu dla rozwoju Gniezna na dekady. Jak mówi Patryk Kuliński, prezes Stowarzyszenia Parowozownia Gniezno, od 10 lat społecznicy dbają o państwowe, zatem publiczne mienie i apelują o jego ratowanie, jednak bez trwałego rezultatu. Lecz to w grupie siła i znaleziono partnerów do opracowania własnej koncepcji zagospodarowania parowozowni jako implementarnej do obecnych celów polskiej gospodarki. Stąd porozumienie stowarzyszenia z Wielkopolską Izbą Gospodarczą, Polską Grupą Wodorową i Stowarzyszeniem HALO! – Stworzyliśmy strategię dla tego miejsca, która wyznacza kierunek, żeby parowozownia przetrwała – mówi P. Kuliński. Jak mówi prezes Parowozowni Gniezno, przyszła parowozownia nie miałaby być skansenem, tylko interaktywnym miejscem spotkania historii, kultury, nauki, technologii i branży eventowo-konferencyjnej.

W pomyśle grupy inicjatywnej, parowozownia i przyległe do niej tereny pokolejowe powinny opierać się na czterech filarach:
– Interaktywne Narodowe Muzeum Kolejnictwa: „Żywe Laboratorium” zamiast martwego skansenu;
– Centrum Transferu Technologii Wodorowych (CTTW): Hub innowacji budowany we współpracy z Politechniką Poznańską, wspierający bezpieczeństwo energetyczne kraju;
– „Stacja Kultura”: Nowoczesna przestrzeń artystyczna w modelu „Parent-Friendly” (eliminacja wykluczenia kulturalnego opiekunów”;
– Centrum Konferencyjno-Eventowe (MICE): Silnik gospodarczy projektu, ściągający kapitał, tworzący wysokospecjalistyczne miejsca pracy i walczący z „drenażem mózgów” z Gniezna.

Dopiero skorelowanie ze sobą tych różnych przestrzeni da szansę – w ocenie pomysłodawców – na trwałe i skuteczne utrzymanie zabytkowej przestrzeni i rozbudowanie jej do poziomów spełniających kryteria współczesności. W ciekawie przygotowanej strategii przedsięwzięcia pn. „Od Pary do Wodoru” zawarto wszystko to, o czym mówi się obecnie w kraju w kontekście zielonej energii, energetycznych źródeł odnawialnych, priorytetu w rozwoju kolei, nauce nad rozwojem wodoru i jego udziału w transformacji energetycznej. Jak zauważa Patryk Kuliński, w niedalekiej Bydgoszczy jest PESA, która pracuje już nad wodorowymi lokomotywami, a tym paliwem handluje ORLEN. Siły te mogłyby połączyć się w Gnieźnie, dodatkowo w sposób interesujący opowiadając o tym naukowo-technologicznym zagadnieniu każdemu zainteresowanemu, przy okazji wskazując parę, która przez prawie 1,5 wieku była napędem rozwoju kolei i za jej pomocą – siłą rozwoju przemysłu i gospodarki. Teraz taką rolę pełnić ma wodór. Jednak bez zaangażowania kręgów samorządowych, wojewódzkich i państwowych, takie próby uratowania i reaktywacji parowozowni na nowe cele – nie mają szans realizacji. – Decyzje trzeba podejmować szybko. Czas parowozowni – niestety – dobiega końca – ostrzega prezes Parowozowni Gniezno.

Jak przekonują przedstawiciele czterech organizacji, realizacja projektu „Od Pary do Wodoru” to cywilizacyjny krok dla miasta i regionu, który może realnie polepszyć życie i jego jakość w Gnieźnie. To branżowe konferencje naukowe i techniczne dla tysięcy osób; szansa dla gastronomii, turystyki, hotelarstwa oraz pomysł na zatrzymanie młodych mieszkańców i przyciągnięcie nowych, kreatywnych i wykształconych. Parowozownia jako hub technologiczny ma się stać polskim centrum transformacji wodorowej, które przyciągać będzie specjalistów. – Działalność hotelowo-eventowa może być pomysłem na utrzymywanie tego projektu – zauważa Karol Sikorski, z Wielkopolskiej Izby Gospodarczej. Jak dodaje, hektary niezagospodarowanego terenu za parowozownią i wagonownią, w kierunku wschodnim, to przestrzeń na biura, sale konferencyjnej, inkubator przedsiębiorczości. Ten ostatni byłby dobrym miejscem styku Politechniki Poznańskiej (nauka) z podmiotami gospodarczymi. – Mamy szansę stać się stolicą technologiczną naszego regionu – podkreśla prezes WIG.

Kluczowym wątkiem całego projektu, miałby być oczywiście, wodór. On byłby osią wokół której parowozownia nabrałaby znów życia i wróciła do życia miasta i regionu. Pomysł wspiera wspomniana już Politechnika Poznańska, której działania naukowe w transformacji wodorowej, są głęboko zaawansowane. – Zaktywizowaliśmy się, stworzyliśmy raport i chcemy, by była to inspiracja do jeszcze bardziej dynamicznych działań osób, które mają wpływ na wszystko to, co będzie się tutaj działo – podkreśla Mikołaj Kołodziejczak, wiceprezes WIG oraz założyciel Polskiej Grupy Wodorowej. Jak zauważa, dystrybucja wodoru z Gniezna to już dziś dobry pomysł. Jest tutaj kolej i ważny jej węzeł; są obwodnice drogowe i droga S5. Wodór jest już wykorzystywany jako paliwo w poznańskim MPK. – Jeśli powstałoby w Gnieźnie centrum transformacji technologii wodorowych, byłoby pierwszym takim miejscem w Polsce. Byłby to „kamień milowy” dla Wielkopolski ale i Polski.

Uzupełnieniem oferty i propozycją na ożywienie zabytkowej części parowozowni, byłaby „Stacja Kultura”. Zaaranżowanie industrialnej przestrzeni byłoby rozwiązaniem wielu deficytów miasta, np. w braku miejsc koncertowych, większych widowisk plenerowych czy teatralnych, przestrzeni kameralnych. – Takie miejsce byłoby bardzo mobilne – zauważa Ewa Pilarska-Banaszak ze Stowarzyszenia HALO!. – Dziś takiego miejsca nam brakuje i bardzo potrzebujemy, by z niego skorzystać. To szansa na zapraszanie nowych form kultury do Gniezna oraz budowanie szerszej oferty dla rodzin czy seniorów. Jestem przekonana, że w tych wnętrzach jesteśmy w stanie wydobyć nową twarz kultury miasta z której nie mieliśmy do tej pory możliwości skorzystania – podkreśla prezes stowarzyszenia.
Członkowie czterech organizacji przygotowali dla Prezydenta Gniezna oraz Przewodniczącego Rady Miasta projekt uchwały, który po przyjęciu przez samorząd skierowany zostałby do Prezesa Rady Ministrów w formie apelu o podjęcie się dzieła ratowania i rewitalizacji parowozowni w ramach strategii „Od Pary do Wodoru”. (współpraca Anna Kozanecka)




