Parowozownia
Jak posłowie dezyderat o ratowaniu parowozowni przyjmowali

Nie wiele brakowało, a dezyderat sejmowej komisji infrastruktury do premiera Donalda Tuska o utworzenie w gnieźnieńskiej parowozowni muzeum kolejnictwa, nie zostałby przyjęty. Posłowie PiS próbowali zerwać kworum w proteście przeciw wręczeniu im tekstów dezyderatów dopiero podczas komisji.
Wystosowanie przez sejmową komisję dezyderatu (postulatu, żądania) do Prezesa Rady Ministrów jeszcze przed zaplanowanymi na 11 lipca Dniami Pary, miało wymiar specjalny. Wysłanie przez posłów sygnału wprost do premiera, zanim w Gnieźnie miała odbyć się debata o przyszłości cennego zabytku kultury technicznej, nadawała wydarzeniu wyższego znaczenia i dawała organizatorom dodatkowy atut w dyskusji – oto sprawy parowozowni nabierają rangi krajowej. Nie wiele jednak brakowało, by dezyderat w ogóle z komisji nie wyszedł. Już na początku obrad komisji, w dniu 2 lipca, klub Prawa i Sprawiedliwości wniósł o odroczenia obrad o 2 tygodnie. Oznaczałoby to, że dezyderat do Dni Pary i debaty nie obiegłby krajowych mediów i nie dał jego organizatorom ważnego argumentu za ratowaniem zabytku. Posłowie opozycji w ten sposób zaprotestowali, że podejmowane tego dnia dezyderaty (w tym ten gnieźnieński), otrzymali dopiero w dniu obrad. – To niepoważne traktowanie członków sejmowej komisji – mówił poseł Rafał Weber. Posłanka Barbara Oliwiecka zauważyła jednak, że tematy zawarte w dezyderatach omawiano już na komisjach i apelowała o szybkie ich przyjęcie i nadanie im biegu, a Mirosław Suchoń, przewodniczący komisji dodał, że kierowany przez niego organ sejmu często organizuje posiedzenia wyjazdowe, w tym w Gnieźnie, w których poseł Weber udziału nie bierze. – Tematy zawarte w dezyderatach to wynik naszej pracy w komisji, wtedy kiedy pana posła Webera nie było. Jestem zadziwiony, że ktoś, kto nie bierze udziału w posiedzeniach komisji i w sposób ostentacyjny ignoruje spotkania z przedstawicielami samorządów, środowisk gospodarczych, prowadzącymi inwestycje – ocenia w jaki sposób działa komisja – nie krył irytacji przewodniczący.
Posłowie PiS postanowili zerwać głosowanie dezyderatów starając się doprowadzić do braku kworum poprzez wyciągnięcie kart do głosowania. – Panowie, nie udawajcie, że was nie ma. To są poważne sprawy – apelował przewodniczący komisji do posłów Kmity, Pudy, Horały i Webera. Posłowie opozycji próbowali zamknąć obrady składając o to wniosek, ale został on przegłosowany przeciwnie. Ostatecznie głosowanie nad treścią dezyderatu o utworzeniu muzeum kolejnictwa w gnieźnieńskiej parowozowni zakończyło się wynikiem 14 głosów „za”. Posłowie opozycji nie głosowali. – To niezrozumiałe i skandaliczne – komentował zachowanie posłów Mirosław Suchoń.




