Planowanie przestrzenne
1 metr od inwestycji. Czy w sercu „Tajwanu” powstanie projekt deweloperski?

To powrót do pomysłu sprzed 14 lat. Zdewastowany dziś teren po dawnej „winiarni” w samym centrum os. Grunwaldzkiego ma ponowną szansę zostać zagospodarowanym. Jednak na przeszkodzie stoi to, co prawie 1,5 dekady temu zastopowało zamiary inwestora. To miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Lokalny przedsiębiorca chce wrócić do realizacji inwestycji ale z nową ofertą zagospodarowania swojego terenu. Miejscy radni z komisji gospodarki widzą w tym zaskakującym powrocie szansę na rozwój osiedla i południowej części miasta, jednak stanowczy opór stawia tu tylko radny z „Tajwanu”.
Dziś to najrozleglejszy niezagospodarowany teren na osiedlu Grunwaldzkim. Między ulicami 17 Dywizji Piechoty, Armii Krajowej, Kruczą i Widną znajdują się w części zagospodarowane, a w większości zdewastowane budynki gospodarcze. Teren ten przypomina jednak wypaloną dziurę w centrum osiedla. Jeszcze 14 lat temu, gnieźnieński przedsiębiorca planował wybudować w tym miejscu kilka mieszkalnych budynków wielorodzinnych, jednak ostatecznie, miejscy radni uchwalili dla tego terenu plan miejscowy, który w kalkulacji inwestora uniemożliwił tutaj jakiekolwiek sensowne zagospodarowanie. Teren niszczał kolejne lata, ale z początkiem roku przedsiębiorca wrócił do pomysłu sprzed blisko 1,5 dekady. 23 czerwca opowiedział o tym urzędnikom i radnym podczas posiedzenia komisji gospodarczej samorządu. Zbigniew Hoffmann przyznał, że zastanawiał się, czy ponownie zainteresować miasto tym tematem. – Jestem w tym wieku, że mógłbym już odpoczywać. Z drugiej strony budownictwo mnie kręci i chciałbym jeszcze zrobić dobrą inwestycję, porządną wizualnie i jakościowo, której nie wstydziłbym się – skierował słowa do radnych. Jak mówi, podjął wyzwanie dialogu z radnymi i zainteresowania ich tematem. Pomysłem inwestora, który umożliwi mu odblokowanie możliwości rozpoczęcia budowy, jest zmiana dwóch zapisów w obowiązującym od 14 lat planie. Chodzi o zgodę na podniesienie domu o jedną kondygnację (o 1 metr, do 13 metrów), za to proponuje zmniejszenie powierzchni zabudowy z obecnych 40% terenu, do 30%. – Ten jeden metr to wartość tak znikoma, że ona z perspektywy w ogóle nie zostanie zauważona – przekonywał Z. Hoffmann. Za to ostatnią zmianą nieść ma się korzyść w postaci większej przestrzeni zielonej wokół planowanej inwestycji i odsunięcie jej od sąsiednich parterowych domów o 60-70 metrów.

Przedsiębiorca swój pomysł biznesowy opiera na tańszych niż w innych częściach miasta cenach mieszkań, które przyciągną potencjalnych kupców. Podkreśla, że ta inwestycja ma szansę stać się impulsem do rozwoju tej części miasta, przyciągania kolejnych inwestorów i kierowania tutaj inwestycji miejskich. Sceptycyzmu nie kryje do tego pomysłu radny Jan Szarzyński, który podniósł kwestię niewydolności starego systemu kanalizacyjnego osiedla. – Mieszkańcy mają przed tym obawę – mówił radny, jednak w późniejszej dyskusji inni radni zauważyli, że jeśli na „Tajwanie” nie pojawią się nowe inwestycje, to kanalizacja czy drogi długo jeszcze nie zostaną rozbudowane. Radny Jan Budzyński podkreślił, że takie inwestycje mogą być zaczynem zmian na osiedlu i szansą na odczarowanie opinii o nim. Zresztą plan inwestora i jego słowa jak rzadko kiedy połączyły racje zarówno opozycji jak i koalicji w Radzie Miasta. – To propozycja podniesienia standardu całego osiedla – zauważył Robert Gaweł dodając, że za mieszkańcami przyjdą sklepy, usługi, biznes. – Jestem za mądrymi inwestycjami – dodał wskazując na błędy w zagospodarowaniu przestrzennym wymieniając bloki przy ul. Liliowej czy park handlowy za „Dziekanką”, który „zniszczy gospodarkę miejską”. Wtórował mu kolega z klubu – Paweł Kamiński, który zauważył, że w mieście robi się ukłony do obcych przedsiębiorców, a to inwestor z Gniezna, który tutaj płaci podatki. Kolejni radni popierali postulaty Z. Hoffmanna, nieprzejednany został tylko J. Szarzyński.

Przysłuchująca się dyskusji Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta nie komentowała dyskusji ale podkreśliła, że do końca czerwca można składać wnioski do planowania przestrzennego. O zmianach i tak zadecydują ostatecznie radni. Inwestor podkreślił, że nie chce swoimi planami wzbudzać kontrowersji ani robić polityki. – 39 lat jestem przedsiębiorcą, 7 lat pracowałem w pracowni projektowej. Mam jeszcze siły witalne i chęci, żeby jeszcze coś zrobić – mówił do radnych i dodał, że inwestycja zmieni to osiedle i pozwoli mu się rozwinąć. Inwestor podkreślił, że w końcu chce zagospodarować swoją nieruchomość i uporządkować ten teren. Prosił tylko o nieprzeszkadzanie i zaufanie mu, bo jego celem nie jest „wyciśnięcie” tego terenu jak cytrynę. – Są inwestycje, które wychodzą dla mnie na zero, ale robię to z moich ambicji, planów inwestycyjnych, bo chciałem, żeby coś ładnego powstało – zakończył przedsiębiorca. Miejscy radni, niemal w całości zgodzili się ze słowami Zbigniewa Hoffmanna i zapewnili, że sprawę zmiany planu zagospodarowania będą monitorować.




