Przejdź do treści głównej

Tag:

Felieton

Czy macie państwo swoje ulubione opowieści? Wspomnienie mamy i jej syropu z cebuli, babci suszącej zioła na zimę lub swoich własnych rekordów prędkości na saneczkach? Jako terapeutka zajęciowa, podążając za potrzebami pacjentów, wysłuchałam ich wiele. Dziś polecam wrażliwemu czytelnikowi jedną z m…
Z panią Marią często spacerowałyśmy po wiosennym lesie – w wyobraźni, oczywiście! Jej opowieści z okolic Gniezna były po prostu bardzo piękne i zajmujące. Ten specyficzny sposób na terapię aktywizującą to przywołanie wspomnień i doświadczeń w celu poprawy samopoczucia. To wielkie uproszczenie…
W Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie z prawdziwych historii tworzymy wątek, osnowę zaś z celów terapii zajęciowej. Wiem, że ta prawdziwa leśna historia z okolic Gniezna opowiedziana przez pacjentkę panią Marię przekazywana jest kolejnym pokoleniom, ja proponuję ją dziś wrażliwemu czytelnikow…
Przepis na Rydze podała mi pani Maria. Moja pierwsza, zatem ukochana pacjentka. Jej skromność, ogromna wiedza życiowa, doświadczenie człowieka o cztery dekady starszego ode mnie to jak bank wspomnień, zasobów, wniosków i przeprowadzonych już analiz… Arteterapia i praca oparta na terapii…
Barwne przygody, zabawki, ciekawe miejsca, śmiech do rozpuku to Gniezno mojego dzieciństwa. No bo w czystej spódnicy, układanej w fałdy zjeżdżałam z ” Babiej góry” w miejskim parku. Jak chodziłam do „Stada” to salutował na powitanie pan stróż, a zaprzyjaźniony masztalerz brał nas w powózce czy…
Klienci mojego dziadka po odbiór mebli, stawiali się z tzw. lidkum. Ten zwyczaj przypieczętowania umowy na pewno zbliżał ludzi, ale ja jako młoda osoba wolałam dobre towarzystwo i muzykę! Bywałam zatem w Klubie Medyka na św. Jana, gdzie królowała pani bufetowa Teresa. Pamiętam wieczory brydżowe…
Kiedy dorosłam smaki i zapachy zmieniły się, ale obfitość, tętno miasta, wielość kolorów i napotykanych osobowości nie!  (Mimo – jak utarło się mówić – szarości PRL-u). W Delikatesach przy ul. Warszawskiej można było kupić pierniki z praliną z Kopernika, Malagi, Czereszki, Kasztany z Wawela, kt…
Opowiadanie o smakach miasta nie może obyć się bez postaci mojej mamy. O! Miała osobowość i charakter. To Ona pokazała mi miejsca koniecznych znajomości, wartych stania w kolejkach i tych wspomnień. I zdaje się, że tę iskrę psoty też mam po niej… Zapomnieć nie mogę historii jak starła krem z…
Do „Wedla”, który mieścił się naprzeciwko Ratusza, chodziłam już sama. Z ogromnych luster tego eleganckiego sklepu patrzyła na mnie wystrojona dziewczynka z dobrze obciętą fryzurką i sześcioma złotymi w kieszeni. Ciemne meble i wysoko oszklona lada były jak scena z martwą naturą na płótnie w sa…
Jak co dzień spacerowałam z mamą wzdłuż ulicy Chrobrego, a nieomylny, mały wówczas nos, prowadził mnie obok księgarni – do sklepu „Goplany”. Zapach tego wnętrza do dziś pamiętam i dziś wspominam jako zapach luksusu lat PRL-u. Wtedy wiedziałam tylko, że jest odmienny od domowego i nawet kiedy m…