Rozmowa „Przemian”
„I dla mnie takie powinno być „eSTeDe” – otwarte, gościnne i przyjazne, interesujące i inspirujące”

1 lutego 2023 roku dyrektorką Centrum Kultury „Scena to dziwna” w Gnieźnie została Lidia Łączny. Po ponad dwóch latach od objęcia stanowiska, o nowych wyzwaniach, aktualnej sytuacji, znaczeniu kultury w lokalnym środowisku z Lidią Łączny rozmawia Kinga Strzelec.
– W jednym z pierwszych wywiadów, tuż po objęciu stanowiska dyrektora powiatowej instytucji kultury powiedziała Pani m.in. „Naszym celem jest wszechstronny rozwój uczestników scen i pracowni „eSTeDe”. W ofercie przygotowaliśmy zatem wszystko to, co może rozwijać nasze umiejętności, talenty i pasje, a także pozytywnie wpływać na ciało i ducha”. Od tamtej pory minęły dwa lata i …?
– I nic w tym zakresie się nie zmienia. Podstawą naszej działalności jako ośrodka kultury jest rozpoznawanie, rozwijanie i zaspokajanie potrzeb i zainteresowań kulturalnych mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego, integracja działań na rzecz rozwoju kultury, edukacja kulturalna i wychowanie poprzez sztukę, tworzenie ofert spędzania wolnego czasu, wspieranie amatorskiej twórczości artystycznej oraz promocja wartościowych dokonań i inicjatyw kulturalnych. Właśnie w ramach tych zadań Centrum Kultury organizuje swoją pracę tworząc sekcje (w CK „eSTeDe” zwane często „scenami” i „pracowniami”) stanowiące formę wspierania i doskonalenia umiejętności oraz będące alternatywą dla innych form spędzania wolnego czasu. Oferta zajęć siłą rzeczy (nawet na przestrzeni tych dwóch lat) się zmienia, tak jak zmieniają się potrzeby i możliwości uczestników oraz instruktorów. Zawsze są to jednak takie aktywności, które rozwijają umiejętności manualne u dzieci i dorosłych (malarstwo, rysunek, rękodzieło, klub jednorożca), pozwalają na rozwijanie muzycznych pasji (gra na instrumentach i śpiew), uczą logicznego i kreatywnego myślenia (Kostka Rubika), wzmacniają kondycję fizyczną i dobrostan (tai chi, gimnastyka, taniec, zumba). Jakie będą kolejne propozycje – tutaj decyzje zapadają z reguły dwa razu do roku – na początku i w połowie sezonu kulturalnego.
– W 2019 roku NIK w swoim raporcie stwierdziła m.in., że samorządy utrudniają dostęp do kultury. To głównie brak pieniędzy, słabe warunki lokalowe, kłopoty kadrowe… Od tego czasu chyba dużo się zmieniło?
– Trudno mi się odnieść do ogólnych wniosków płynących z tego raportu. Nie możemy narzekać na warunki lokalowe, co więcej mamy nie tylko budynek, ale także spory ogród i amfiteatr. Na szczęście pracujemy w gronie, które zna realia pracy w kulturze i ma w niej już spore doświadczenie, albo dopiero wchodzi na rynek pracy i jeszcze z zainteresowaniem i zapałem tej dziedzinie się przygląda, i ją zgłębia. Co do budżetu – ten zawsze mógłby być większy. I z pewnością nie dotyczy to tylko instytucji kultury. Dla mnie ważne jest to, żeby umieć operować tym, co się już ma i nie ustawać w staraniach o dodatkowe środki. Co więcej, nie determinować jakości wydarzeń i inicjatyw tylko i wyłącznie względami finansowymi. Oczywiście, z dużymi pieniędzmi łatwiej o wydarzenia na większą skalę, z popularnymi artystami, z realizacją na bardzo wysokim poziomie technicznym. Można jednak znaleźć swoją niszę. Przedstawiać to, co ciekawe, ale jeszcze mniej popularne, coś wyjątkowego, coś czym można zainteresować różne grupy odbiorców i co będzie definiowało nasze centrum kultury. Dużą rolę odgrywa przy tym właśnie kadra, zespół pracujący w instytucji. Jeśli jest grupą pasjonatów, to nie poprzestaje w kreowaniu ciekawej, chociaż niekoniecznie wysokobudżetowej, oferty. Jest to oczywiście moja subiektywna opinia. Wiem, że wiele ośrodków boryka się z trudnościami, które uśrednił raport NIK.
– Jak zatem by określiła Pani kierowanie instytucją kultury; pytam o osobiste zdanie: marzenie, wyzwanie, kolejny element w karierze, misja, spełnienie…?
– Kierowanie instytucją kultury jest czymś zupełnie innym, niż sobie wyobrażałam, ale… nie oznacza to, że jestem w jakikolwiek sposób rozczarowana. Na przestrzeni tych tylko dwóch lat ewaluowało z misji do wyzwania, przy czym nadal jest to niezwykle ciekawe i bogate w różnorodne doświadczenia zadanie. To z pewnością praca, w której nieustannie się uczę i praca, w której nie ma miejsca na constans i nudę. Dla mnie osobiście to chyba jedno z najlepszych zawodowych rozwiązań. Chociaż czasami dynamika tej pracy może wydawać się uciążliwa, to doskonale zdaję sobie sprawę, że inne zajęcie w sztywnych ramach czasowych i z góry określonymi zadaniami z biegiem czasu nie byłoby dla mnie tak satysfakcjonujące. Dlatego cieszę się, że mam tę możliwość, szansę i próbuję dobrze ją wykorzystać. Nie wiem, ile osób marzy o tym, by być dyrektorem. Jeśli marzą tylko i wyłącznie o tym, by zajmować stanowisko, bez refleksji, co one ze sobą niesie, to pozostaje pytanie, na ile umieją czerpać zadowolenie ze swojej pracy i na ile są świadomi wynikającej z niego odpowiedzialności.
– Czy fakt, że „eSTeDe” jest instytucją kultury Powiatu Gnieźnieńskiego ma znaczenie przy tworzeniu oferty? Czy jest możliwe rozróżnienie odbiorców kultury na tych miejskich i powiatowych?
– Takie rozróżnienie jest niezwykle trudne, dla mnie chyba niemożliwe. W sferze kultury to nie zasięg terytorialny ma znaczenie, ale oferta sama w sobie i relacje, które tworzą się na linii instytucja – odbiorca. Fajne jest to, że promując lokalnych artystów sięgamy poza Gniezno i spotykamy ludzi, którzy tworzą i mogą zaprezentować swój dorobek poza lokalnym środowiskiem. Ale nie tylko takie prezentacje składają się na naszą ofertę, bo to budowanie relacji pozwala nam na zawieranie znajomości wykraczających poza powiat, czy województwo. Jesteśmy miejscem otwartym na nowe idee i gdzieś te wieści krążą, przyciągając ciekawych ludzi i ciekawe inicjatywy właśnie do nas. Nigdy tego dokładnie nie sprawdzałam, ale chyba „eSTeDe” jest jedynym ośrodkiem kultury o charakterze powiatowym w Wielkopolsce. Może dlatego ciężko mi teraz określić, jakie znaczenie na kreowanie naszej oferty ma fakt, że naszym organizatorem jest Powiat Gnieźnieński. Działamy wśród innych miejskich i gminnych ośrodków kultury i realnie nic nas nie stawia wśród nich na wyższej pozycji z tytułu bycia instytucją powiatową.
– A Pani wizja kierunku, w którym powinno zmierzać „eSTeDe” ze swoją działalnością? Plany?
– Myślę, że idziemy w dobrym kierunku i ta wizja zaczyna się jasno klarować. Jesteśmy instytucją DOSTĘPNĄ pod każdym względem – nie tylko architektonicznym. Tworzymy ofertę skierowaną do każdej grupy wiekowej – od maluchów po seniorów, ofertę dla wszystkich – rodzin, uczniów, pasjonatów poszczególnych dziedzin. Stawiamy na działania artystyczne i edukacyjne, udostępniając młodym ludziom przestrzeń do ich realizacji. Promujemy lokalnych artystów. Wśród naszych wydarzeń kulturalnych jest miejsce na dialog i dyskusję o sprawach ważnych społecznie i właśnie poprzez działania kulturalne i artystyczne chcemy zwracać na nie uwagę. W naszych przestrzeniach dbamy o relacje, integrację i budowanie świadomości, że kultura jest dla każdego. Inspirujemy uczestników naszych sekcji do twórczego działania i dzielenia się nim z publicznością. Nie musimy robić wydarzeń na wielką skalę organizacyjną – chociaż te są często naszym marzeniem i niekiedy bywają poza naszymi możliwościami, ale nie ustajemy w poszukiwaniu własnych artystycznych nisz. I można pozornie uznać, że panuje w tym jakiś mały, specyficzny chaos – ale jesteśmy Centrum Kultury „Scena to dziwna”, a „dziwna” – może być też synonimem dla „ciekawa”, „nieoczywista”, „nietuzinkowa”, a przede wszystkim „wyjątkowa”. Mamy zawsze plan, lecz z biegiem czasu okazuje się, że to był tylko jego zarys. Potrafimy intuicyjnie i doraźnie odpowiadać na potrzeby rodzące się w trakcie trwania sezonu kulturalnego. I dla mnie takie powinno być „eSTeDe” – otwarte, gościnne i przyjazne, interesujące i inspirujące.