Przejdź do treści głównej

Felietony Archive



gru 16, 2025
Antyki Gniezno
Ani w podobnej wielkości co Gniezno, ani nawet w Warszawie czy Poznaniu. Trudno znaleźć w Polsce miasto, gdzie w ścisłym jego centrum, przy najważniejszym jego zabytku znajduje się miejsce, w którym zgromadzono piękne historyczne meble i to na aż blisko 1000 m2. Przechodząc ulicą Tumską w kierunku katedry, widzimy tylko mały salon ekspozycyjny, ale prawdziwe imperium historycznego piękna z lat minionych znajduje się na tyłach kamienicy. Działa tam firma z tradycją, która przywraca życie i funkcjonalność starym meblom z duszą, by dalej służyły i świadczyły o kunszcie i smaku czasów minionych…

gru 7, 2025
Pocztówki z Powiatu Gnieźnieńskiego
Przepis na Rydze podała mi pani Maria. Moja pierwsza, zatem ukochana pacjentka. Jej skromność, ogromna wiedza życiowa, doświadczenie człowieka o cztery dekady starszego ode mnie to jak bank wspomnień, zasobów, wniosków i przeprowadzonych już analiz… Arteterapia i praca oparta na terapii reminiscencyjnej zbudowała między nami więź, dała pacjentce poczucie satysfakcji i dobrostanu w specyficznych warunkach szpitalnych. To podstawa terapii zajęciowej w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie.  Ta autentyczna opowieść pani Marii z leśnych okolic Gniezna jest przekazywana kolejn…

lis 9, 2025
POCZTÓWKI Z GNIEZNA
Barwne przygody, zabawki, ciekawe miejsca, śmiech do rozpuku to Gniezno mojego dzieciństwa. No bo w czystej spódnicy, układanej w fałdy zjeżdżałam z ” Babiej góry” w miejskim parku. Jak chodziłam do „Stada” to salutował na powitanie pan stróż, a zaprzyjaźniony masztalerz brał nas w powózce czy wolancie na łąki, gdzie dziś stoi osiedle Tysiąclecia.  Pamiętam dorożki z dworca, które przy złej pogodzie były elegancko zadaszone. Często spacerowałam wzdłuż ulicy Lecha i Chrobrego, którędy jeździły bo do moich obowiązków należało pójście po mleko, czy warzywa i kwiaty aż do ogrodnictwa F…

lis 2, 2025
POCZTÓWKI Z GNIEZNA
Klienci mojego dziadka po odbiór mebli, stawiali się z tzw. lidkum. Ten zwyczaj przypieczętowania umowy na pewno zbliżał ludzi, ale ja jako młoda osoba wolałam dobre towarzystwo i muzykę! Bywałam zatem w Klubie Medyka na św. Jana, gdzie królowała pani bufetowa Teresa. Pamiętam wieczory brydżowe, utwory Niemena i Czerwonych Gitar odtwarzane z płyt winylowych, ale na prawdę elegancko robiło się gdy dyrektor siadał przy pianinie i grał walce dla stałych bywalców. Popularnością cieszyły się wieczorki taneczne i fajfy (o godzinie 17) w „Europejskiej” przy ul. Dąbrówki, a jeśli bawiliśmy się…

paź 19, 2025
POCZTÓWKI Z GNIEZNA
Nie wiem czy moja mama wyrzucając we wzburzeniu pierścionek zaręczynowy przez poręcz schodów – wspominałam o jej charakterze – biegała w tych najładniejszych pantoflach, ale miewała i takie od panów rzemieślników – czyli robione ręcznie.  Pan Dolny po jednej stronie ulicy Moniuszki, a Pan Górny po drugiej, prześcigali się w pomysłach. Ja jednak zapamiętałam szpilki, kaczuszki i ścięte noski Pana Wiśniewskiego. Zaczynał w małym domku z boku parafii garnizonowej i znały go wszystkie modne babki, które z zapartym tchem przekazywały sobie wiadomości o przydziałowych, jugosłowiańskich bluzkach…

paź 5, 2025
Pocztówki z Gniezna
Kiedy dorosłam smaki i zapachy zmieniły się, ale obfitość, tętno miasta, wielość kolorów i napotykanych osobowości nie!  (Mimo – jak utarło się mówić – szarości PRL-u). W Delikatesach przy ul. Warszawskiej można było kupić pierniki z praliną z Kopernika, Malagi, Czereszki, Kasztany z Wawela, które dziś są oczywiste; ale w owych czasach i marokańskie sardynki, jugosłowiańskie i rosyjskie ryby, holenderskie kakao wszystko to był blichtr i bizantynizm. Poznałam wtedy smak jakościowych win z Grecji i Hiszpanii i niezapomnianych prasowanych daktyli z lwem na opakowaniu. Ciężki smak oliwy z oliw…

paź 2, 2025
Jazz
Początki bywają trudne, ale z tym trudem borykają się głównie amatorzy, często zbyt porywczy lub skupieni aż nadto na chwilowym błysku i zysku. Tutaj nie ma jednak przypadkowości. Pierwsza edycja nowego jazzowego festiwalu w Toruniu miała rozmach zupełnie zawodowy, bez wpadek, sztucznego blichtru, za to w niezwykle ciepłej, rodzinnej atmosferze. Jazz wrześniowego wieczoru w Lizard Kingu zbudował Wspólnotę. Wspólnotę, która miłość do muzyki jak pochodnię przekazywała z ręki do ręki, łącząc kolejne ogniwa tego ciekawego i potrzebnego festiwalu. Jazzu nigdy mało, każda zatem nowa inicjatywa r…

wrz 14, 2025
POCZTÓWKI Z GNIEZNA
Opowiadanie o smakach miasta nie może obyć się bez postaci mojej mamy. O! Miała osobowość i charakter. To Ona pokazała mi miejsca koniecznych znajomości, wartych stania w kolejkach i tych wspomnień. I zdaje się, że tę iskrę psoty też mam po niej… Zapomnieć nie mogę historii jak starła krem z ciast od Pana Słodzinki tylko dlatego, że nowicjusz biegnący z cukierni z blachą słodyczy był niskiego wzrostu; lub kiełbasy zwyczajnej od przedwojennego rzeźnika Schuberta, czy Ogińskiego, którą co dzień podjadała dziadkowi. Długo też fascynował mnie fakt, że rzeźnicy w czasach bez elektrycznych lod…