Przejdź do treści głównej

WOŚP 2026

WOŚP 2026: Moc stalowych atrakcji w parowozowni. Gwiazdą – czołg!

Jedną z najciekawszych ofert w ramach 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gnieźnie, przedstawiła mieszkańcom gnieźnieńska parowozownia, a dokładnie stowarzyszenie dbające o jej stan i historię. W ramach „wośpowego” grania zaproszono tutaj historyczne pojazdy militarne, których największą gwiazdą był czołg.

Stowarzyszenie Parowozownia Gniezno przyłączyło się do 34. Finału WOŚP, zapraszając wszystkich chętnych do zwiedzania tego wyjątkowego zabytku i poznania jego historii. O ile w potężnej hali wachlarzowej czekały na ciekawskich eksponaty kolejowe, w tym spalinowa lokomotywa, to na dziedzińcu parowozowni zaprezentowano pojazdy militarne. Jednym z nich był wyjątkowy okaz – czołg szwajcarskiej produkcji, marki Panzer. Wielki wóz nie tylko świetnie się prezentował, ale także było można poznać jego możliwości jazdy w terenie. – Ten czołg jest wyjątkowy, bo wyprodukowano tego modelu tylko 350 egzemplarzy. W Polsce są tylko dwa sprawne – mówi jego właściciel, Mateusz Hen, lekarz, którego hobby są właśnie pojazdy militarne. – Dokładnie to Panzer 68, wzór modernizacji 88. Służył w armii szwajcarskiej, a bazuje na technologii niemieckiego czołgu Leopard 1. Ten czołg nigdy nie brał udziału w żadnym konflikcie zbrojnym, można śmiało powiedzieć, że jest to pokojowa maszyna – śmieje się kolekcjoner. Jak mówi M. Hen, jego konstrukcja jest bardzo ciekawa i skomplikowana, ale to produkt świetnie przemyślany i zaprojektowany. – Jest łatwy w obsłudze, jeśli się go dobrze pozna. Jego cała transmisja oparta jest na hydrostacie, czyli nie ma mechanicznego połączenia układu napędowego z układem, który napędza gąsienice. My sterujemy tylko przepływem oleju hydraulicznego pod bardzo dużym ciśnieniem. Jest 6 zakresów biegu, czołg jest bardzo szybki, bo może rozpędzić się do 70 km/h, a waży 40 ton. Mimo to, pozwala się sterować co do milimetra – chwali pancerny pojazd jego właściciel. Jak dodaje ciekawskim – Panzer nie jest – jak na czołgi – zbyt „paliwożerny”. Pali ok. 200 litrów na godzinę pracy, a współczesne czołgi pola walki palą nawet 1000 litrów w tym samym czasie.

Skąd pomysł, by przywieź czołg i przyłączyć się do inicjatywy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? – Taki sprzęt robi wrażenie i jest obiektem niecodziennym, więc liczymy, że przyciągnie widzów, a ci wesprą tę cenną inicjatywę. Orkiestra zbiera środki dla naszych pacjentów już ponad 30 lat. Nie ma chyba szpitala w Polsce, w którym sprzęt z „wośpowym” sercem nie pracuje. Orkiestrowy sprzęt zmienia możliwości diagnostyczne i lecznicze, ratując zdrowie i życie ludzkie. To bardzo cenna inicjatywa. Choć jesteśmy w czasach kiedy jest ten sprzęt, ale jest on coraz droższy i zawsze jest go za mało – zauważa lekarz.

Tagi