IKE
Kto nie będzie płakał po IKE?

To, że Instytut Kultury Europejskiej zaprzestanie działalności w Gnieźnie, jest już niemal pewne. Niezbyt atrakcyjne kierunki studiów, a za tym spadająca liczba studentów spowodowały, że dla liczącej 20 osób kadry akademickiej brakuje godzin wymaganych do wypełnienia pensum dydaktycznego. W tej sprawie pisemnie interweniowali w UAM prezydent miasta i starosta. Znamy odpowiedź rektor uczelni na ten apel. Głos w sprawie zabrali też niektórzy radni.
Gdy studiujący obecnie w Gnieźnie studenci zakończą swoją przygodę z wyższą uczelnią, kadra Instytutu Kultury Europejskiej wróci do Poznania, a naboru na kolejny rok akademicki w Gnieźnie nie będzie. To niemal pewne. Po ponad 25 latach UAM zakończy swoją akademicką misję w mieście i z dawnej idei Kolegium Europejskiego zostaną tylko mury. Jak mówi się w mieście coraz głośniej, obiekty przejąć ma Wyższa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, która ulokować ma tutaj swoją filię. Zanim do tego dojdzie (o ile w ogóle), to u Rektor UAM interweniowali Tomasz Budasz, starosta gnieźnieński i Michał Powałowski, prezydent Gniezna. Obaj wystosowali wspólny list do prof. Bogumiły Kaniewskiej. Jak przyznali, niepokoją ich sygnały z „naszej lokalnej społeczności” o zakończeniu działalności badawczo-dydaktycznej. „Jako włodarze Miasta Gniezna i Powiatu Gnieźnieńskiego nie możemy pozostać obojętni na tę sytuację. Zmuszeni jesteśmy jednoznacznie i stanowczo zaprotestować przeciwko tym planom” – skierowali słowa do Rektor UAM. Dalej przyznali, że współpraca z IKE była modelowa, ale decyzja o przeniesieniu aktywności instytutu do Poznania, i to podjęta w roku 2025 – tak ważnym dla Gniezna, „stanowić będzie wręcz cios dla całej naszej lokalnej społeczności i przykry fakt rzucający cień na obchody 1000-lecia koronacji pierwszych polskich królów w Gnieźnie” – nie ukrywano żalu. Obaj samorządowcy podkreślili, że nikt z władz uczelni nie uprzedził ich o swoich planach. „Z żalem i nieco ironicznie uznajemy to za niechlubny wkład Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w obchody milenium królewskich koronacji w Gnieźnie” – podkreślili.
Na pismo starosty i prezydenta, po niespełna miesiącu, odpisała prof. Bogumiła Kaniewska. Jak zaznaczyła, UAM włącza się w jubileuszowe obchody koronacyjne międzynarodową konferencją naukową, ale… w Poznaniu i przy współpracy z tamtejszym Urzędem Miasta. Rektor wyraźnie oburzyła się na niektóre treści listu z Gniezna uznając je m.in. za „nieuprawione i niezrozumiałe” (np. w kwestii stwierdzenia „niechlubnego” udziału UAM w obchody jubileuszowe). Profesor wytknęła też obu samorządowcom, że opierają się i rozpowszechniają opinie na temat UAM bez kontaktu z władzami uczelni. Dalej rektor powtórzyła to, co w kontakcie z naszą redakcją przekazała rzecznik prasowa uczelni. W Gnieźnie spada liczba studentów, a wykładowcy nie mogą wypełnić pensum dydaktycznego. „Podkreślam przy tym, że projektowane zmiany w żaden sposób nie dotkną osób studiujących w IKE. Będą one mogły ukończyć kształcenie w Gnieźnie, w siedzibie Instytutu, na studiowanym kierunku” – podkreśliła B. Kaniewska. Dodała też, że nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje dotyczące przyszłości IKE, a uczelnia prowadzi w tej sprawie rozmowy.
List samorządowców i odpowiedź na niego z UAM rozdano radnym miejskim na ostatnim posiedzeniu Rady Miasta Gniezna. U niektórych z nich wywołało to potrzebę przekazania swojego komentarza. Rady Sebastian Błochowiak zauważył, że rektor w swojej odpowiedzi zakpiła sobie z Gniezna. – Szyderczo odpowiedziała, że UAM włącza się w obchody koronacyjne, bo w Poznaniu robią wykłady. Jakim my jesteśmy partnerem dla uniwersytetu? Jak nas traktują? – oburzał się radny dając list z UAM jako przykład złej, w jego ocenie, działalności władz samorządowych w Gnieźnie. Głos w tej sprawie dołożył też Michał Glejzer, wiceprzewodniczący Rady Miasta. – Wylewamy krokodyle łzy nad Kolegium Europejskim, a bez zmrużenia oka ma być zamknięte przedszkole „siedemnastka”. Przedszkole jest nasze. Własnością miasta Gniezna. Jeżeli spojrzeć na Kolegium Europejskie, które pewnie zostanie zamknięte, należy zapytać czym ono właściwie jest – stwierdził radny. Jak wyjaśnił, już w 2010 roku dostrzegł, że w IKE dzieje się źle. – Są kierunki zupełnie „od czapki”. Jakaś komunikacja w Unii Europejskiej, kultura chrześcijańska. To w ogóle były dziwaczne kierunki, w ogóle do niczego nie przystające – mówił M. Glejzer. Jak zdradził, udał się do ówczesnego dyrektora Instytutu dra Aleksandra Mikołajczaka ze swoim pomysłem. W tym czasie władze nawiązały kontakt z uczelniami bałkańskimi. – Uznałem, że to idzie w dobrą stronę. Znam tamte strony dobrze. Zaproponowałem, żeby zorganizować, w oparciu o Kolegium Europejskie think-tank, ośrodek opiniotwórczy dotyczący Bałkanów. Kiedy coś się tam dzieje, wszystkie media przyjeżdżają do Gniezna. Usłyszałem enigmatyczne odpowiedzi w stylu „wicie, rozumicie” – ciągnął wiceprzewodniczący. Jak miało się okazać, sprawy nie dało się zrealizować z powodu podobnego kierunku w Poznaniu. – Zrozumiałem wtedy jedną rzecz. Mówiąc językiem sprzed stu lat, Kolegium Europejskie jawiło mi się takim protektoratem, dominium Poznania. Tutaj mamy kolonię i dajemy jej gubernatora. I Kolegium takim protektoratem było. Nie przynosiło korzyści i dlatego jest likwidowane. To pokazuje w jaki sposób Poznań nas traktuje – podsumował gorzko radny.