Ostatki
Przez wioski, pola i miasto przeszedł barwny orszak, na czele z kozą – symbolem zabawy. Mieszkańcy gminy Strzelno od kilkudziesięciu lat żegnają w ten sposób karnawał.


Na terenie gminy Strzelno tradycję orszaku zapustnego tzw. Kozy kultywują dwa sołectwa Bożejewice i Ciencisko. W związku z tym w ostatnich dniach karnawału trwają gorące przygotowania do tradycyjnego przemarszu. Pojawienie się Kozy wędrującej od gospodarstwa do gospodarstwa, od sklepu do sklepu, zaczepiającej przechodniów, a nawet na chwilę wyręczająca burmistrza w rządzeniu miastem oznacza dla wszystkich mieszkańców, że dobiega koniec okresu zabaw i biesiad, a nadchodzi okres 40 – dniowego Wielkiego Postu.

W tym roku Koza z Cienciska i Mała Koza z Bożejewic harcowały już w sobotę, 14 lutego.
W ostatni dzień karnawału, czyli we wtorek, 17 lutego można było zobaczyć tylko barwny przemarsz jednej Kozy, tej Dużej z Bożejewic.
Jak co roku, tak i teraz elementem wyróżniającym bożejewicką kozę od innych jest strzelanie z bata. Teraz robi się to tylko dla pewnych efektów, ale kiedyś jak opowiadał nam były sołtys Bożejewic Leszek Grobelny, nie było takiego mieszkańca, który tym batem nie dostałby po nogach. Warto tutaj wspomnieć, że koza z Bożejewic istnieje już od 1924 roku, kiedy to po raz pierwszy wyruszyła w pochodzie. Tradycja była kultywowana także przez następne lata, także podczas okupacji hitlerowskiej – W czasie II wojny światowej, kiedy ówczesny zarządca zezwolił, koza też przez dwa lata chodziła, ale wtedy uczestnikami byli tylko żonaci mężczyźni. Dopiero w latach 50 – tych w kozie zaczęli chodzić kawalerowie i tak chodzą z pokolenia na pokolenie – opowiadał nam Leszek Grobelny. Obecnie w Bożejewicach są dwie kozy. Jedna mała i druga duża. Małą kozę tworzą najmłodsi mieszkańcy Bożejewic. Druga koza składa się z mężczyzn, ale tylko kawalerów. Duża koza wędruje w ostatni dzień karnawału, czyli we wtorek. W zespole jak zawsze można spotkać: młodą parę, kozę, konia, dziada i babę, kominiarza, policjanta, diabła, misia, żydków i grajka. Orszak zapustny z Bożejewic w składzie: Jan Sikorski (koza), Dominik Myczka (prowadzący kozę), Mikołaj Grobelny (lajkonik), Wiktor Pyrszel (policjant), Dominik Wójcik (diabeł), Łukasz Kupis (kominiarz), Kacper Pecyna (panna młoda), Jakub Łuczka (pan młody), Adam Kędzierski (niedźwiedź), Marek Dernoga (grajek), Marcel Pindel (baba), Filip Szlija (dziad), Wojciech Grobelny (żydek), Adrian Kostrzewa (żydek), Mikołaj Konewka (żydek), wyruszył w trasę 17 lutego około godziny 7.00. Wcześniej spotkali się przy świetlicy wiejskiej, gdzie przygotowali się do marszu. Koza rozpoczęła swój pochód od gospodarstw po jednej stronie wioski, odwiedziła sklep i dotarła do Żegotek. Następnie specjalnie podstawionym autobusem koza przyjechała do Strzelna. Tutaj odwiedziła zakłady pracy oraz instytucje znajdujące się w mieście. Nie ominęła także Urzędu Miejskiego, gdzie przywitana została przez burmistrza Dariusza Chudzińskiego i pracowników. Po opuszczeniu urzędu Koza dalej szalała po mieście. Później wróciła na swoje tereny, czyli do Bożejewic, gdzie odwiedziła mieszkańców pobliskich wiosek oraz wszystkich mieszkających po drugiej stronie wsi. Wszystko po to, żeby wszyscy w ten ostatni dzień karnawału mogli się trochę pośmiać i pobawić. Podczas pochodu Koza otrzymywała od przechodniów oraz instytucji datki pieniężne, które zawsze przeznacza na odnowienie strojów oraz potrzeby świetlicy. Co roku zwieńczeniem zapustów w Bożejewicach była zabawa ostatkowa dla mieszkańców oraz wszystkich chętnych. Jednak w tym roku na planowany remont wiejskiej świetlicy zabawa nie odbyła się.
Koza z Bożejewic (duża) harcowała w składzie: Jan Sikorski (koza), Dominik Myczka (prowadzący kozę), Mikołaj Grobelny (lajkonik), Wiktor Pyrszel (policjant), Dominik Wójcik (diabeł), Łukasz Kupis (kominiarz), Kacper Pecyna (panna młoda), Jakub Łuczka (pan młody), Adam Kędzierski (niedźwiedź), Marek Dernoga (grajek), Marcel Pindel (baba), Filip Szlija (dziad), Wojciech Grobelny (żydek), Adrian Kostrzewa (żydek), Mikołaj Konewka (żydek).




