Przejdź do treści głównej

Ostatnie pożegnanie…

Odszedł Jan Dzikowski – człowiek, który jednoczył ludzi. Społecznik, filantrop, przyjaciel

 | 

Jan Dzikowski był jednym z tych ludzi, których obecność zmieniała świat wokół. Z sercem otwartym na innych, z pasją do działania i naturalnym darem jednoczenia ludzi. Jan Dzikowski z Orchowa Dolnego – społecznik przez wielkie „S” – odszedł 11 marca, pozostawiając po sobie dziedzictwo dobra, którego nie sposób przecenić.

Człowiek, którego nie da się zastąpić

„Są ludzie, których nie da się zastąpić… Tacy, którzy zostawiają po sobie ciszę większą niż słowa” – powiedziała córka Jana Dzikowskiego Monika Pędowska wspominając zmarłego ojca. I trudno o trafniejsze podsumowanie.

Dla wielu był po prostu Jasiem – serdecznym, pogodnym, zawsze gotowym do pomocy. Człowiekiem skromnym, a jednocześnie niezwykle aktywnym. Kimś, kto potrafił rozśmieszyć, dodać energii i sprawić, że zwykły dzień stawał się lepszy.

Urodził się 27 stycznia 1949 roku. Przez całe życie był blisko ludzi, ich potrzeb, trosk i radości. Miał w sobie naturalną wrażliwość na drugiego człowieka i przekonanie, że „nie ma rzeczy niemożliwych”. Wystarczył pomysł, a on już układał plan działania: „Organizujemy? No to działamy… raz, raz, raz!”

Organizator z pasją, sercem i wizją

Trudno wymienić wszystkie wydarzenia, które powstały dzięki jego energii i zaangażowaniu. Był pomysłodawcą i organizatorem niezliczonych inicjatyw kulturalnych i społecznych, takich jak: mecze piłki nożnej w Gałczynku, festyny rodzinne i okolicznościowe, imprezy charytatywne, zawody wędkarskie o puchar wójta Orchowa, Dni Dziecka, zabawy sylwestrowe pod chmurką przy ognisku i muzyce, zabawy taneczne, integracje pszczelarskie. W gminie Orchowo praktycznie nie było wydarzenia, przy którym nie deklarowałby pomocy. Robił to z pasją, bezinteresownie, z przekonaniem, że wspólne działanie ma sens.

Szczególnie wspominał trzy wielkie festyny charytatywne organizowane z myślą o Karolu i Ani. Na jednym z nich pojawiło się ponad 150 motocyklistów z całego regionu, pasjonaci starych samochodów i ciągników, cztery motolotnie zrzucające słodycze z nieba, strażacy, policjanci, żołnierze, artyści, muzycy, iluzjoniści. A on, jak zawsze powtarzał, że to nie jego zasługa, lecz ludzi, którzy tak licznie go wspierali.

Niezwykły duet: Jan i Danuta

Największym wsparciem była dla niego żona, śp. Danuta, kobieta charyzmatyczna, empatyczna, równie oddana ludziom. Razem tworzyli duet, który potrafił poruszyć każdą społeczność. Gdy Jan rzucał pomysł, Danuta natychmiast odpowiadała: „To ja jadę na zakupy, zrobimy bigos, upiecze się ciasto… przecież co to za problem?!” Ich dom był miejscem wyjątkowym, otwartym, gościnnym, pełnym ciepła. Przekraczały go setki ludzi: sąsiedzi, pielgrzymi, turyści, osoby szukające pomocy. Zawsze mogli liczyć na życzliwość i wsparcie.

Wychowali trójkę dzieci: Monikę, Michała i Marka. Jan pozostawił także czworo wnucząt: Karinkę, Mateusza, Pawła i Piotrusia.

Człowiek wielu pasji

Jan Dzikowski był pasjonatem życia. Kochał: wędkarstwo, numizmatykę, pszczelarstwo, muzykę – grał na saksofonie, klarnecie, akordeonie, a jego ukochaną towarzyszką była harmonijka ustna, którą zabierał nad jezioro, organizowanie i prowadzenie imprez integracyjnych.

Należał do wielu grup i stowarzyszeń: Straży Pożarnej, Koła Wędkarskiego PZW, Klubu Numizmatyków w Trzemesznie, Orkiestry Dętej.

Wspierał także inicjatywy spoza regionu, m.in. „Orszak Kozy Mątewskiej” w Inowrocławiu czy Mogileńską Orkiestrę Dętą.

W zeszłym roku uhonorowano go dyplomem i statuetką w kształcie mikrofonu za całokształt działalności społeczno‑kulturowej. Był z tego niezwykle dumny, choć, jak zawsze, skromnie powtarzał, że najbardziej cieszy go „taka kartka papieru do kolekcji”.

Odszedł, ale pozostawił po sobie światło

11 marca, przeżywszy 77 lat, Jan Dzikowski odszedł, pozostawiając po sobie ogromną pustkę, ale też dziedzictwo dobra, które będzie żyło w pamięci mieszkańców Orchowa i wszystkich, którzy mieli zaszczyt go znać. Jego uśmiech, otwartość i gotowość do działania pozostaną w sercach ludzi na długo. Takich osób się nie zapomina.

Uroczystości pogrzebowe

Msza święta pogrzebowa zostanie odprawiona 14 marca o godz. 12.00 w kościele parafialnym w Orchowie Dolnym. Po niej urna z prochami zostanie złożona na cmentarzu parafialnym w Orchowie.

Tagi