Przejdź do treści głównej

Trzemeszno

Karolina Kapela świętuje 102. urodziny. Najstarsza mieszkanka gminy Trzemeszno pełna wspomnień i niezwykłej pogody ducha

 | 

Karolina Kapela z Trzemeszna 1 maja obchodzić będzie swoje 102. urodziny. Najstarsza mieszkanka gminy zachwyca nie tylko długowiecznością, ale także pogodą ducha, ciepłem i serdecznością, które sprawiają, że każdy czuje się w jej towarzystwie wyjątkowo. Jej życie to opowieść o wojennej tułaczce, ciężkiej pracy, rodzinnej miłości i pasji do pszczół.

Karolinę Kapelę z okazji jubileuszu odwiedzili przedstawiciele władz Trzemeszna: burmistrz Kacper Lipiński, wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk, przewodnicząca Rady Miejskiej Agnieszka Bartz oraz zastępca kierownika USC Elżbieta Peno. W imieniu mieszkańców gminy złożyli Jubilatce życzenia oraz wręczyli upominek. Burmistrz Lipiński życzył jej wiele zdrowia, miłości i cierpliwości do wnuków, podkreślając, że jej energia i pogoda ducha są godne podziwu. Wspólnie z władzami gminy zacny jubileusz pani Karoliny świętowali jej wnukowie Radosław i Przemysław oraz Bożena Skonieczna, dla której Jubilatka jest ciocią.

Już 28 kwietnia, podczas wcześniejszej wizyty, pani Karolina przywitała gości z charakterystycznym dla siebie humorem.

Karolina Kapela urodziła się 1 maja 1924 roku w Tarnopolu. Dzieciństwo spędziła w Łoszynowie, na terenie ówczesnego ZSRR, wychowując się u dziadków i pradziadków. Wspomina, że dorastała w skromnych warunkach, ale od najmłodszych lat była pracowita i odpowiedzialna. Wybuch wojny zastał ją jako dwunastoletnią dziewczynkę. Opowiada o biedzie, głodzie i strachu, ale przede wszystkim o konieczności opieki nad młodszym rodzeństwem. Jedno z jej najbardziej poruszających wspomnień dotyczy ucieczki przez bagna, gdy najmłodszy brat błagał ją o kawałek chleba. Znalazła wtedy niemiecki plecak z czekoladą, która dodała chłopcu sił. „Takie czasy były” – mówi.

Po wojnie rodzina została przesiedlona. Podróż trwała osiem tygodni, w fatalnych warunkach. W Koninie przyjęli ich gospodarze, którzy najpierw pozwolili się wykąpać, a dopiero potem podali jedzenie. Pani Karolina wspomina to jako pierwszy moment wytchnienia po długiej tułaczce. Później mieszkała w Smerzynie, a następnie w Hojnie Szczecińskiej, gdzie spędziła trzy dekady. Do Trzemeszna przeprowadziła się w latach 60. wraz z mężem, który, jak mówi chciał umrzeć w Polsce, a nie na niemieckich terenach.

Przez wiele lat zajmowała się pszczelarstwem. Miała aż 120 uli, a zamiłowanie do pszczół zaszczepił jej dziadek. Praca przy ulach była dla niej nie tylko obowiązkiem, ale i pasją, która towarzyszyła jej przez większość życia.

Pani Karolina wychowała dwoje dzieci: nieżyjącego już syna Wiesława i przybraną córkę. Doczekała się wnuków Radosława i Przemysława oraz prawnuczki Laury. Choć mieszka sama, nie jest pozostawiona bez opieki. Wnukowie, córka, opiekunka i życzliwa sąsiadka dbają o nią każdego dnia. Wnuk Przemysław opowiadał o jej codziennych zwyczajach, diecie i słabości do pizzy, której nie powinna jeść, ale o której często wspomina z rozbawieniem.

Karolina Kapela to kobieta o niezwykłej historii. Jej życie pełne jest trudnych doświadczeń, ale także siły, determinacji i rodzinnego ciepła. Dziś, w wieku 102 lat, pozostaje symbolem wytrwałości i pogody ducha, a jej opowieści są bezcennym świadectwem minionych czasów.

Tagi