Gmina Trzemeszno
101 lat Henryka Nowaka. Najstarszy mieszkaniec Kamieńca świętował wyjątkowy jubileusz

Henryk Nowak, jeden z najbardziej zasłużonych mieszkańców Kamieńca, obchodził 101. urodziny w gronie rodziny, władz gminy i lokalnych społeczników. Niezwykła uroczystość stała się okazją do wspomnień o życiu pełnym pracy, odwagi i pogody ducha, które do dziś czynią Jubilata żywą kroniką historii Trzemeszna.
19 stycznia mieszkaniec Kamieńca (gm. Trzemeszno) Henryk Nowak ukończył 101 lat. Dokładnie w ten dzień swój dostojny jubileusz świętował w obecności władz gminy, członków Gminnego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz rodziny. Uroczystość wypełniona szeregiem interesujących wspomnień, przebiegła w miłej, rodzinnej atmosferze. Henryk Nowak urodził się 19 stycznia 1925 roku i jak wynika z metryki odszukanej przez zastępczynię kierownika USC w Trzemesznie, Elżbietę Peno, było to o godzinie 9.30 w Trzemesznie. Z małżonką przeżyli razem prawie 60 lat. Wychowali razem piątkę synów: Michała, Wojciecha, Piotra, Krzysztofa i Mariana. Pan Henryk doczekał się 10 wnucząt i 16 prawnucząt.
101. urodziny, jak mówił Jubilat, to piękny wiek wypełniony codziennymi radościami i troskami, ale także pracą i poświęceniem dla dobra bliskich. Jak stwierdził pan Henryk, to właśnie praca i pogodne usposobienie jest receptą na długowieczność. Jubilat cieszy się dobrym zdrowiem, nadal jest w doskonałej kondycji. Emanuje ogromnym ciepłem. Pomimo bagażu doświadczeń wszystkich dookoła zaraża optymizmem. Niejedna młoda osoba mogłaby się wiele od niego nauczyć. Wszyscy obecni na uroczystości słuchali, jak barwnie opowiadał o swym życiu. Pytany o długowieczność zdradził, że to dzięki ciężkiej pracy zawdzięcza swoje zdrowie. Przez całe życie się nie oszczędzał. Mając 14 lat pracował rozwożąc piwo. Było to za czasów wojny. Pracował wtedy dla Niemców. Wspomina ten okres jako dobry czas, gdyż dzięki tej pracy nie został wywieziony na roboty. Kilka ze swych przygód opowiedział podczas jubileuszowego spotkania.
Jubilat jest ostatnim żyjącym świadkiem wydarzeń związanych z obroną Trzemeszna w 1939 roku. Jego wspomnienia są niezwykle cenne, szczególnie dla młodego pokolenia trzemesznian. Po wojnie pan Henryk poświęcił swoje życie pracy pedagogicznej. Pracował w szkołach, jako nauczyciel. Pierwszą jego placówką była szkoła w Wydartowie, później w Skubarczewie, a od 1960 roku pan Henryk podjął pracę jako nauczyciel w Kamieńcu. Później przez wiele lat był jej dyrektorem, gdzie kształcił i wychowywał kolejne pokolenia młodzieży.
Jego pasją zawsze były pszczoły. – To była moja pasja, a i jeszcze korzyści były z tego – dodał pan Henryk. Miody z pasieki jeszcze do niedawna mieszkańcy mogli zakupić na miejskim targowisku. Na nasze pytanie, jak minęło sto lat, odpowiedział, że zbyt szybko. Spytany przez naszego reportera jak obecnie spędza czas, odpowiedział, że dzień rozpoczyna od pomiaru cukru, później śniadanie. Praktycznie zjada wszystko, od różnych wędlin poprzez mięsa, po salcesony, czy kaszanki. Na obiad często jada ryby. Ze względu na swoją pasję spożywa dużo miodu.
W 2019 pan Henryk za swoją odwagę i zaangażowanie w wydarzenia z września 1939 roku, kiedy jako młody chłopak aktywnie wspierał działania Obrony Narodowej w Trzemesznie, zastępując swojego ojca na posterunku przy miejskich wodociągach, gdzie odpowiedzialnie chronił obiekt, uhonorowany został przez władze Trzemeszna Medalem Honorowym Gminy Trzemeszno. W ubiegłym roku z racji obchodzonego 100-lecia rodzina wydała 150 sztuk okolicznościowych banknotów 100 zł z wizerunkiem pana Henryka. Jeden z takich banknotów znajduje się w gabinecie burmistrza Trzemeszna Kacpra Lipińskiego. Również na ścianie w pokoju Jubilata znajduje się oprawiony w ramkę banknot. Podczas poniedziałkowej uroczystości dostojny Jubilat odebrał mnóstwo życzeń i gratulacji. Nie zabrakło życzeń złożonych przez kierownika USC, a zarazem burmistrza Kacpra Lipińskiego, wiceburmistrza Zygmunta Nowaczyka, zastępczyni kierownika USC Elżbietę Peno i przewodniczącą Rady Miejskiej Agnieszkę Bartz.
Dopełnieniem uroczystości był jubileuszowej był tort urodzinowy. Wszyscy za zdrowie Jubilata wypili po lampce szampana i odśpiewali życzenia: W zdrowiu, w zdrowiu, w zdrowiu, niechaj żyje nam.
Tekst i fot. Paweł Lachowicz




