Przejdź do treści głównej

Inwestycje miejskie

Czy Pizzeria „Wenecja” będzie miała szansę wrócić na dawne miejsce?

Lokal zajmowany przez pizzerię (fot. A. Karwowski)

Miejska inwestycja, jej negatywny wpływ na sąsiedni budynek, przymusowa wyprowadzka z niego znanej pizzerii i… co dalej? Sprawa powiększających się zarysowań budynku Ligi Obrony Kraju, gdzie od 29 lat działa Pizzeria „Wenecja”, znalazła swoje miejsce na posiedzeniu komisji Rady Miasta. Jaki jest stan sprawy i jakie są szanse, że lokal gastronomiczny powróci w miejsce, których nazwy są nierozerwalnie złączone?

Miasto Gniezno realizuje lub będzie realizować szereg prac związanych z adaptacją miasta do zmian klimatu. Dzięki pozyskaniu środków zewnętrznych, m.in. budowana jest kanalizacja deszczowa, która zbierać będzie wody opadowe z części śródmieścia Gniezna i odprowadzać je do jeziora Jelonek („Wenecji”). Jedną z części tej inwestycji było posadowienie kilka metrów pod ziemią ogromnego separatora. Umiejscowiono go u wylotu łącznika ulicy Jeziornej poprzez otwarty wykop. Wykop wykonano w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań Ligi Obrony Kraju, a dokładniej, przy drzwiach wejściowych do wynajmujących tutaj lokal przedsiębiorców, prowadzących najstarszą, bo liczącą 29 lat, pizzerię w Gnieźnie. Od tego czasu musieli zmagać się z niedogodnościami i spadkiem ilości zamówień. Kłopotliwe sąsiedztwo uniemożliwiło im nie tylko normalne funkcjonowanie, ale i rozwój. 20 lutego właściciele Pizzerii „Wenecja” w dramatycznym wpisie w mediach społecznościowych poinformowali, że w związku z uszkodzeniem budynku, muszą go opuścić: „Jesteśmy firmą rodzinną. Od lat wkładamy całe serce w to miejsce i nadal bardzo zależy nam na prowadzeniu naszej pizzerii. Chcemy również, aby nasi pracownicy nadal byli częścią naszego zespołu – to dla nas bardzo ważne” – zwrócili się do swoich klientów. Firma ratując się, pracę pizzerii przeniosła do swojego innego lokalu, a samą pizzerię postanowiła przenieść w najbliższą okolicę: na Bednarski Rynek, w miejsce po niedawnym barze mlecznym. „Mamy ogromną nadzieję, że na stare miejsce wrócimy tak szybko, jak tylko będzie to możliwe” – nie kryli nadziei właściciele. Ale czy jest to możliwe?

Do sprawy wrócono na ostatnim posiedzeniu komisji gospodarczej Rady Miasta. Jak zapewniła Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta miasta – wykonawca inwestycji sprawdził jeszcze przed rozpoczęciem prac stan techniczny sąsiednich nieruchomości. – W kilku miejscach zainstalowano monitoringi drgań, żeby wiedzieć, co się dzieje podczas wykonywania prac – referowała stan zadania radnym. Właśnie z powodu możliwych drgań i ich konsekwencji, część prac w sąsiedztwie kamienic będzie prowadzona inną metodą niż otwarty wykop, a mianowicie „mikrotunelingiem” – zautomatyzowaną metodą bezwykopową, polegającą na przecisku rur. Wracając jednak do budynku LOK z pizzerią, wiceprezydent poinformowała, że po zasygnalizowaniu powiększeń spękań budynku, wykonawca zdecydował się zgłosić sprawę do nadzoru budowlanego z prośbą o kontrolę. Ta się odbyła i po trzech tygodniach wydano decyzję o wyłączeniu z użytkowania najstarszej części budynku. A to w niej znajduje się część gastronomiczna. Jak obrazuje J. Śmigielska, część starsza i nowsza (użytkowana obecnie przez LOK) zaczęły się od siebie odchylać. W związku z tym Miasto spotkało się z LOK-iem (właścicielem obiektu) i wykonawcą. Ustalono, że wykonawca wezwie rzeczoznawcę z Politechniki Poznańskiej, który wykona ekspertyzę. – Ona wykaże, czy jesteśmy w stanie wykonać prace zabezpieczające dla tej nieruchomości, żeby mogła być użytkowana – przekazała radnym wiceprezydent. Jak zdradziła, już wcześniej LOK planował wykonanie prac remontowych budynku („pewnie po zakończeniu inwestycji ten remont będzie wykonany”), natomiast wykonawca z właścicielem terenu rozliczą się w kwestii ew. napraw budynku jeśli okaże się, że prowadzone przez niego prace spowodowały ten stan.

Radny Paweł Kamiński dopytywał, czy władze miasta wyciągnęły, w tej trudnej sytuacji dla przedsiębiorcy, pomocną dłoń do niego. – Nawet nie zdążyliśmy o to zapytać, bo okazało się tego samego dnia, że mają lokal zastępczy. Nie rozmawialiśmy z przedsiębiorcą, rozmawialiśmy z właścicielem obiektu – odpowiedziała J. Śmigielska. Jak zwraca uwagę wiceprezydent – inwestycja kanalizacyjna zaraz przyspieszy, a po niej sięgacz ulicy Jeziornej koło LOK-u zyska nową jezdnię i chodniki, a sam budynek zostanie wyremontowany. – Myślę, że za kilka miesięcy będzie to duża wartość dodana dla tego przedsiębiorcy, ale zgadza się – dziś pewne niedogodności musi znieść, tak jak wszyscy inni, podczas realizacji tych i innych inwestycji – podkreśliła zastępczyni prezydenta.

Tagi