Środowisko
Brak peletu. PEC do grzania pali łupiny roślin egzotycznych

Sezon grzewczy w pełni, a mrozy nie odpuszczają od tygodni. Co za tym idzie – piece produkujące ciepło systemowe pracują na pełnych obrotach. Jednak obostrzenia środowiskowe jedno, a potrzeby rynku w wysokokaloryczny opał drugie. PEC w Gnieźnie radzi sobie sięgając po paliwa np. z Sierra Leone. Dlaczego tak się dzieje? Prezes spółki wbija tu szpilkę w działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Od rana, w dniu 11 lutego, gnieźnieńskie Przedsiębiorstwo Energetyk Cieplnej do jednego z kotłów w ciepłowni podawało egzotyczne paliwo – łupinę nerkowca. Był to test tego wsadu piecowego. Technicy spółki obserwowali proces jego podawania, spalania i ewentualnego obciążenia kotła. Przy okazji przeprowadzono także badania środowiskowe. Jak przekazuje prezes spółki – na rynku brakuje wykorzystywanego w Gnieźnie peletu i od kilku tygodni PEC pali odpad z innej egzotycznej rośliny – łupinę olejowca gwinejskiego. Paliwa te pochodzą z takich krajów jak Sierra Leone, Indonezja czy Wybrzeże Kości Słoniowej. Jednak Jarosław Grobelny nie ma tu wątpliwości – jeśli przepisy będą zaostrzane, o ekologiczne paliwo będzie coraz trudniej. – „Polityka Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie pozostawia pola do stabilnego planowania. Kolejne obostrzenia generowane przez Ministerstwo w zakresie możliwości wykorzystywania biomasy odpadowej, które wykraczają poza wymogi w zakresie RED2 i RED3 powodują, że zmniejsza się ciągle nie tylko ilość surowca do produkcji peletu, ale także w ogóle ilość biomasy, np. zrębki leśnej. To niepokojący sygnał, bo pod znakiem zapytania stawia niektóre rozwiązani w zakresie transformacji energetycznej” – zwraca uwagę prezes spółki.
Gnieźnieński PEC od pewnego czasu stawia na biomasę, próbując obniżyć nie tylko koszty wytwarzania ciepła, ale także ograniczyć wpływ na środowisko. – „Przykro stwierdzić ale pomysły Ministerstwa Klimatu i Środowiska są nietrwałe, niespójne i zaskakujące, a co najważniejsze – nieprzemyślane. My nie czekamy. My testujemy nieustannie i szukamy rozwiązań żeby transformacja energetyczna sektora ciepłowniczego nie oznaczała katastrofalnego obciążenia kosztami ciepła systemowego mieszkańca Gniezna – przysłowiowego Kowalskiego” – podkreśla J. Grobelny.




