Przejdź do treści głównej

Historia

Co przynieśli z „wyzwoleniem”? Gniezno w objęciach „bratniej” sowieckiej armii w 1945 roku

Nową, niezwykle potrzebną i wyczekiwaną pozycję wydawniczą traktującą o gnieźnieńskiej historii, obrazuje okładka ze zdjęciem psiego zaprzęgu złożonego z wynędzniałych zwierząt, które przez Rynek prowadzi sowiecki żołnierz. Choć obraz to wprost żałosny, to jednak jest jednym z łagodniejszych obrazów, które w głowie może sobie po lekturze tej książki stworzyć czytelnik.

Unikatowe zdjęcie wykorzystane w wydawnictwie jest autorstwa gnieźnianina – Juliana Śmieleckiego, dzięki którego dociekliwości i odwadze otrzymaliśmy kilka lat temu nieznane zdjęcia z ostrzału i pożaru katedry w Gnieźnie, którego dokonali żołnierze Armii Czerwonej, w dniu 23 stycznia 1945 roku. Niemców już tutaj nie było. Miasto cieszyło się „wolnością” od dwóch dni. Nowe wydawnictwo pt. „Powiat Gnieźnieński w rękach sowieckich »wyzwolicieli«” to dzieło dr Marka Szczepaniaka i uzupełnia wcześniej podejmowane przez tego naukowca próby opisania wszystkiego tego, co działo się w Gnieźnie w pierwszych godzinach i dniach po wejściu do miasta sowietów. Do tej pory brakowało opracowania dokumentów pozostawionych po tych dniach sprzed 81 lat. A kryją się w nich – choć często lakoniczne – to jednak wstrząsające historie opisujące pierwsze dni, tygodnie i miesiące pobytu w Gnieźnie sowieckich żołnierzy zmierzających na Zachód oraz z niego wracających. Zdawałoby się powściągliwa i raczej sprzyjająca nowym porządkom polska władza ludowa, nie mogła nie odnotować tego, co działo się w ówczesnym powiecie w związku z agresywnymi czynami „sołdatów” ze Wschodu. Książka podzielona jest na trzy główne obszary tematyczne: I – Zajęcie Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego, II – Podpalenie katedry gnieźnieńskiej i pierwsze lokalne kontakty polsko-sowieckie, III – Przestępcza działalność żołnierzy Armii Czerwonej na ziemi gnieźnieńskiej do końca 1945 r., z podziałem na przestępstwa przeciwko zdrowiu, życiu i mieniu oraz na te o charakterze gospodarczym.

Premiera książki i spotkanie z jej autorem oraz przedstawicielami Stowarzyszenia (Nie) zapomniani Gnieźnianie, które jest jej wydawcą, przyciągnęło 21 stycznia (data, nie przypadkowa!) do Domu Powstańca Wielkopolskiego, tłumy gnieźnian! Dwie sale izby pamięci o zwycięskim zrywie w Gnieźnie i regionie były wypełnione niemal po brzegi i potrzebne było pilne dostawianie krzeseł, choć i tak część osób zmuszona była do zajęcia miejsc na podłodze. Temat jest tak ważny, że porządkuje, odkłamuje i naświetla to, o czym mówili nasi rodzice czy dziadkowie, a co nigdy nie zostało należycie spisane i opublikowane. Sowieccy żołnierze przez pierwsze miesiące wręcz terroryzowali mieszkańców miasta i okolicznych miasteczek i wsi. Jak wynika z raportów do których dotarł autor – niebezpieczne, irracjonalne i po prostu bandyckie działania do których dopuszczali się czerwonoarmiści, stały się powszechne. Książka przywołuje napady rabunkowe na gospodarzy, nierzadko z użyciem wobec Polaków broni; gwałty na kobietach starszych i młodszych; kradzieże rowerów, bielizny czy pożywienia. Choć Polska była już wolna od niemieckiego najeźdźcy, dalej ginęli z rąk sowietów „wyzwoleni” Polacy, z przyczyn zupełnie niedopuszczalnych. Wstrząsające są takie opisy, jak np. ostrzeliwanie „na ślepo” kamienic przy ul. Warszawskiej. Tak zginął w swoim domu 6-letni Stefan. Udający się w dniu ślubu do swojej narzeczonej Marian zostaje zamordowany. Żołnierze zabierają mu buty. Opisane napady na drogach publicznych wyglądają na zmasowane i zorganizowane działania. Po jednym terrorze, Polacy przechodzą przez drugi…

Autor książki wertuje zeznania świadków, zagląda do ksiąg zmarłych, sprawdza i porównuje dane z różnych źródeł. Praca Marka Szczepaniaka, to ważny i potrzeby wkład w opisanie trudnych i tragicznych dni „wyzwolenia”, które przyniosły jednak z rąk „wyzwolicieli” śmierć. Tylko 21 stycznia bezsensu życie straciło 19 mieszkańców miasta. W kolejnych tygodniach, następne ofiary. Dla pamięci o nich, taka publikacja musiała powstać. I powstała.

Tagi