Skip to main content

Teatr

Teatr Fredry: Po kontrolach w instytucji, Urząd Marszałkowski zapowiada konkurs na nowego dyrektora

 | 

Pół roku temu dobra moneta gnieźnieńskiego Teatru im. A. Fredry odwróciła się za sprawą ujawnienia w reportażu Gazety Wyborczej zdarzeń przemocowych w instytucji, której ofiarą padła aktorka sceny Martyna Rozwadowska. Za opisanie tego, co spotkało ją ze strony aktora Rolanda Nowaka i jego żony, dyrektorki teatru, zapłaciła ostatecznie cenę: utratę pracy. Po nagłośnieniu tego, co miało się dziać za kulisami teatru do instytucji wkroczyła Państwowa Inspekcja Pracy oraz zespół kontrolny z Urzędu Marszałkowskiego. Znamy już wyniki obu kontroli.

Aktorka Martyna Rozwadowska w głośnym reportażu „Wyborczej” z września ubiegłego roku ujawniła zdarzenia przemocowe w Teatrze Fredry, która miała ją spotkać ze strony męża dyrektorki instytucji, aktora Rolanda Nowaka. Ostatecznie aktorka została zwolniona, choć zdaniem Związku Zawodowego Aktorów Polskich (ZZAP), której członkiem jest Rozwadowska, dyrektor nie miała prawa tego zrobić. Skargi od sygnalistów z teatru słano do Urzędu Marszałkowskiego od 2023 roku. Podkreślano w nich, że atmosfera w pracy jest niekomfortowa, a mąż dyrektorki przekracza granice bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego zespołu. Teatr bronił się kolejnymi oświadczeniami zaprzeczając opisanym w reportażu zdarzeniom, a w wypowiedzi dla PAP Joanna Nowak stwierdziła: „nasz zespół, kilkudziesięciu pracowników Teatru – pion administracyjny, techniczny i aktorski – czuje się niezwykle upokorzony i rozgoryczony, że po rozpętaniu nagonki przeprowadzanej od kilku miesięcy przez niektóre tytuły medialne nikt z nimi nie rozmawiał i nie pytał o zdanie. Przecież dotyczy to każdego z nas bezpośrednio, a zarzuty opierają się wyłącznie na słowach jednej osoby, która chciała zaistnieć w mediach kosztem koleżanek i kolegów”. Instytucja broni się też wynikami badania atmosfery pracy, które zleciła prywatnej firmie. Wynika z nich, że pracownikom w teatrze pracuje się bardzo dobrze, a zachowania o charakterze przemocy psychicznej czy fizycznej nie występują powszechnie. O wynikach kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i Urzędu Marszałkowskiego w instytucji, dyrektor stwierdziła, że są dla teatru pomyślne.

Czy wobec Martyny Rozwadowskiej w teatrze stosowany był mobbing miała ocenić komisja antymobbingowa, która rozpoczęła pracę 4 miesiące po skardze aktorki. Komisja mobbingu nie stwierdziła, choć w raporcie końcowym przyznano, że pewne zachowania R. Nowaka i innych aktorów w czasie prób nie znajdują uzasadnienia i powinny być piętnowane. Jednak ani PIP, ani Urząd Marszałkowski nie badały, czy w teatrze dochodziło do zachowań mobbingowych. Znalazły za to inne problemy. Kontrola z Urzędu Marszałkowskiego wykazała m.in. fakt, że po zgłoszeniu przez M. Rozwadowską incydentu z R. Nowakiem w czasie próby do spektaklu, komisję antymobbingową powołano dopiero po 4 miesiącach, a w jej składzie nie było przedstawiciela teatru. Komisja działała również równolegle z badaniem atmosfery pracy i obie sprawy prowadziła ta sama firma zewnętrzna. Dyrektor teatru broniła się czteromiesięcznym opóźnieniem w powołaniu komisji antymobbingowej rozpoczynającym się sezonem urlopowym, ale zespół kontrolny podkreślił, że „zwlekanie z rozpoczęciem procedury i powołaniem Komisji Antymobbingowej może mieć negatywny wpływ zarówno na danego pracownika, jak i na relacje w zespole”. Z kolei kontrola PIP zakończyła się wydaniem wystąpienia obejmującego 21 wniosków oraz postępowaniem wykroczeniowym i nałożyła na instytucję mandat. 3 marca w artykule Gazety Wyborczej informującym o wynikach kontroli w instytucji, Włodzimierz Mazurkiewicz, dyrektor Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim zdradził, że jeszcze w 2025 roku „należy ogłosić zamiar przeprowadzenia konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora Teatru”, a nazwisko nowego dyrektora mielibyśmy poznać wiosną 2026 roku. Okres powołania Joanny Nowak na stanowisko dyrektor sceny upływa 31 sierpnia 2026 roku. 12 marca w Teleskopie TVP3 Poznań, Mazurkiewicz powiedział: „Chcemy, żeby w przyszłym roku był nowy dyrektor, żeby pracował z tą załogą, żeby ten zespół nadal grał i tworzył dobre spektakle”. Dyrektor skomentował też formę zwolnienia Rozwadowskiej, co miało miejsce w garderobie tuż przed spektaklem w którym aktorka miała zagrać. „To było niewłaściwe ze strony dyrekcji, z którą jednak rozmawiamy na co dzień. Że w czasie trwania kontroli nie poinformowało nas o tym fakcie. Nazwę to wprost: to było aroganckie” – powiedział w materiale Mazurkiewicz. Martyna Rozwadowska sprawę zwolnienia jej przez teatr skierowała do Sądu Pracy.

Tagi