Literatura
„Spoina” – nowa powieść Irminy Kosmali
Mamy w Gnieźnie pisarkę dużego formatu, która intensywnie i z wielką sprawnością porusza się po swojej literackiej wyobraźni podpierając ją własnym doświadczeniem i wiedzą. „Spoiną” Irmina domyka tryptyk wydawniczy. „To książka, która nie prowadzi czytelnika ku konkluzji, ale ku rozpoznaniu: bolesnemu, nieodwracalnemu, a przez to prawdziwemu” – zauważa jej wydawca. Tym razem pisarka zabiera nas do Gniezna i szpitala „Dziekanka” i odnosi się w nim do bolesnej historii tego miejsca, wywołując takie postacie jak Wiktor Ratka, Filip Wize czy Olga Boznańska.
„Spoina” Irminy Kosmali jest powieścią domykającą tryptyk w sposób rzadko spotykany we współczesnej prozie: nie przez narracyjne rozwiązanie, lecz przez ontologiczne domknięcie sensów. To książka, która nie prowadzi czytelnika ku konkluzji, ale ku rozpoznaniu: bolesnemu, nieodwracalnemu, a przez to prawdziwemu.
Centralną figurą powieści jest Andrzej Apejron, intelektualista u kresu własnej konstrukcji poznawczej, filozof, który całe życie analizował pęknięcia świata, by w końcu sam stać się jednym z nich. Umieszczenie bohatera w przestrzeni „Dziekanki” nie ma charakteru realistycznego rekwizytu, to gest symboliczny i etyczny zarazem. Szpital psychiatryczny, obciążony pamięcią nazistowskiej zbrodni, staje się miejscem, gdzie historia i psychika spotykają się w punkcie maksymalnego napięcia.
Kosmala konsekwentnie pokazuje, że obłęd nie jest tu anomalią jednostki, lecz logiczną konsekwencją świata, który utracił zdolność rozróżniania winy, odpowiedzialności i empatii. Bohaterowie drugiego planu – Hiob, Chopin, Schopenhauer – nie pełnią funkcji dekoracyjnej ani terapeutycznej. Są figurami egzystencjalnymi, nośnikami doświadczeń granicznych, ironicznymi chórami komentującymi upadek racjonalnego podmiotu. Ich groteskowość nie łagodzi tragizmu, przeciwnie: potęguje go, wydobywając absurd jako jedyną możliwą formę obrony przed rozpaczą.
Szczególnie wyrafinowany jest sposób, w jaki Kosmala operuje dialogiem, rozmowy te przypominają filozoficzne sparingi, w których każde słowo jest jednocześnie oskarżeniem i autodemaskacją.
Na poziomie struktury „Spoina” realizuje poetykę rozszczepienia: narracja oscyluje między spowiedzią, halucynacją, eseistycznym wywodem i quasi-dramatem. Autorka świadomie destabilizuje perspektywę poznawczą, podważając status pamięci, autorstwa i tożsamości. Motyw manuskryptu, jednocześnie zapisanego, spalonego i powracającego, staje się emblematem niemożności wymazania winy i doświadczenia. Pisanie jawi się tu nie jako akt ocalenia, lecz jako forma powtórzenia traumy.
W „Sporinie” realne postaci historyczne: Kazimierz Wize, Olga Boznańska, Wiktor Ratka, nie są ornamentem narracji, lecz punktami granicznymi, na których historia wystawia człowieka na ostateczną próbę. Sztuka, myśl i wewnętrzna przemiana jawią się tu jako jedyne możliwe formy ocalenia, kruche, lecz uparte wobec bezosobowej machiny polityki i zagłady.
Kosmala pokazuje, że to właśnie w twórczości, w akcie widzenia i nazywania świata, rodzi się opór wobec śmierci zadekretowanej rozkazem. „Spoina” stawia gorzką, lecz konieczną tezę: tam, gdzie historia unicestwia, sztuka ocala sens.
(tekst: Zeszyty Poetyckie, wydawca „Spoiny”)